Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
152 obserwujących
1891 notek
2401k odsłon
  533   0

Gadać czy milczeć?

W Salonie24 panuje cenzura. Tę cenzurę konstytuuje taki punkt tutejszego regulaminu:
VI. Udostępnianie
  1. Media Obywatelskie Sp. z o.o. mają prawo według własnego uznania bezzwłocznie skasować lub zablokować (całkowicie lub czasowo) Komentarze lub/i Notki (a także całe Konto Użytkownika) lub zablokować Użytkownikowi możliwość osadzania kodu HTML w reakcji na:
    1. Łamanie zasad Netetykiety lub zachowania niezgodne z zasadami współżycia społecznego.
    2. Działanie na szkodę Salon24.pl lub Media Obywatelskie Sp z o.o., w szczególności poprzez narażanie na szwank dobrego imienia Salon24.pl.

Nie ma żadnych wątpliwości, że to jest cenzura, ale to nie jest likwidowanie wolności słowa, to nie jest zamykanie ust, ale ograniczanie zasięgu słyszalności tego, co z tych ust płynie. To jest cenzura prywatna - a taką każdy z nas ma prawo stosować.

Zamykanie komuś ust jest bezwzględnie złe, ale ograniczenia słyszalności tego, co z nich płynie może być dobre. Cenzura może być dobra – głównie, gdy jest prywatna. Zamykać ust nie wolno, ale zagłuszać wolno. Cenzura państwowa jest zła, prywatna jest dobra.

Cenzura państwowa to ograniczanie komuś wolności wypowiedzi poprzez stosowanie wobec niego przemocy. To jest niemoralne. Ale ograniczanie komuś swobody wypowiedzi bez stosowanie wobec niego przemocy jest moralne. Cenzura, którą stosuje Salon24, jest moralnie dopuszczalna, bo nie jest oparta o przemoc.

*

To czy mam o czymś mówić, czy to przemilczeć, jest często moralnym dylematem. I tak samo takim dylematem jest to, czy ułatwiać innym mówienie, czy im to uniemożliwiać.

Jako dziennikarz mogę stanąć przed wyborem:

  • czy powinienem ujawnić jakąś utajnioną prawdę, którą odkryję, która zaszkodzi redakcji, w której pracuję, oraz zaszkodzi władzy, która tę redakcję wspiera - czego skutkiem będzie wyrzucenie mnie z pracy i utrata zarobków,
  • czy też przemilczeć sprawę i utrzymać środki pozwalające utrzymać rodzinę?

Czy wybrać interes ogółu, czy swój własny?

Moim zdaniem, gdy mieszkam w wolnościowym państwie, to takie sytuacje są niezmiernie rzadkie, bo znając jakieś sprawy mogące zaszkodzić władzy, czy właścicielowi gazety, mogę sporo zarobić ujawniając to - choćby zakładając własną gazetę, albo publikując to w innej, konkurencyjnej. A zatem będzie to służyło i mnie i ogółowi.

Ale można skonstruować przykład, gdy rzeczywiście będzie taki dylemat. Wtedy należy wybrać interes rodziny - w dłuższej perspektywie zawsze to będzie też służyć interesowi ogółu. Będzie to autocenzura. Ale jeśli mam wybór, to będzie to autocenzura prywatna, a zatem moralnie dopuszczalna. Nie jest to relatywizm moralny, bo żadne zasady moralne nie czynią obowiązku ujawniania wszystkiego, co się wie.

*

W sytuacji zatajenia cudzego przestępstwa kwestia wolności słowa jest drugorzędna, jest kwestią wtórną w stosunku do głównego problemu. Moim zdaniem nie ma moralnego obowiązku zwalczania wszelkiej przestępczości na świecie, czy nawet w okolicy - jest tylko moralne prawo do obrony własnej przed przestępcami i z niego dopiero wynika możliwość zwalczania przestępców, którzy zaszkodzili innym, a nie mi. Zwalczanie ich wynika z roztropności, a nie obowiązku moralnego.

Prawo do obrony mogę realizować na różne sposoby, czasem przez mówienie, a czasem przez milczenie. Moralność daje mi prawo do obrony, w tym prawo do użycia przemocy w obronie - ale to prawo mogę realizować głupio, albo mądrze. Głupia obrona nie staje się niemoralną przez to, że jest głupia, jeśli mam przekonanie, że bronię się najlepiej jak potrafię.

Wolno mi popełniać błędny - a zatem wolno mi i milczeć i gadać, jeśli mnie to uratuje, nawet, jeśli jest to krótkowzroczne, a w dłuższej perspektywie przyniesie klęskę mojej społeczności. To jest głupie, nieroztropne, ale moralne. Nie ma moralnego obowiązku być bohaterem.

Ale z drugiej strony wolno mi też zaniechać obrony, obrona jest tylko prawem, a nie obowiązkiem. Mogę więc i milczeć i gadać, jeśli uznam, że to jest bardzo ważne, ale przyniesie mi śmierć czy klęskę. Wolno mi się poświęcić i zginąć, ale powiedzieć to co wszyscy chcieliby powiedzieć, ale się boją. Wolno mi też się poświęcić i milczeć, przez co zginę, ale uratuję kogoś innego. Główny cel się liczy, a nie milczenie czy gadanie.

Ale oczywiście gadanie może być też celem, mogę uznać przekazywanie informacji, poglądów, zasad za najważniejsze i poświęcić temu celowi takie sprawy jak własne życie czy zdrowie, czy bezpieczeństwo społeczności. Będzie to dobre, gdy będę przekazywał prawdę, a złe, gdy będę głosił fałsz.

Ale znów: coś będąc dobrym może być nieroztropnym. Niektóre wartości mogą ze sobą wchodzić w konflikt. Czasem roztropnym jest kłamać - nie jako cel działania, ale jako środek. Kłamanie nie jest niemoralne. Nie ma przykazania zakazującego kłamać, a prawdomówność nie jest żadną wyróżnioną cnotą. Można opowiadać bajki, można skłamać by komuś życie uratować. Nie wolno tylko czynić fałszywego świadectwa na czyjąś szkodę.

*

I gadanie (czy to prawdy, czy bajek) i milczenie to nie są cnoty. A roztropność cnotą jest. Dlatego wolność słowa powinna być zagwarantowana tylko w prawie publicznym, a zatem realizowanym przemocą, ale cenzura prywatna powinna być jak najbardziej dopuszczalna.

Na swoim własnym terenie powinno być mi wolno gadać co chcę, ale powinno być mi wolno dowolnie ograniczać to, co gadają u mnie inni - nie ograniczam im przez to wolności, bo zawsze mogą sobie to gadać u siebie.

 

Grzegorz GPS Świderski

PS. Ta sama notka, ale tycząca się innego portalu, ale podobnego regulaminu była opublikowana też tu: Gadać czy milczeć?


następna notka -> Jak załagodzić spór?

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale