To nie jest już kwestia politycznej różnicy zdań. To wojna o przetrwanie. Z jednej strony stoją ci, którzy wierzą w życie, rodzinę, ciągłość pokoleń i przekazywanie życia. Z drugiej – kult śmierci, który podszywa się pod postęp, a tak naprawdę jest barbarzyńskim powrotem do epoki zagłady.
Lewicowi aktywiści, genderowi ideolodzy i ekologiczni fanatycy to nie są po prostu „przeciwnicy”. To są gorliwi kapłani nowej, mrocznej religii. Ich boginią jest jałowa ziemia, ich sakramentem jest sterylny seks, a ich ofiarą są własne, nienarodzone dzieci. Oni nie chcą „równości” – oni chcą naszego wymarcia. Oklaskują wyludnianie się Europy, walczą z rodziną jako „przeżytkiem” i celebrują swoją bezpłodność jako formę wyższej moralności.
Ich program jest prosty: seks ma służyć tylko przyjemności, dzieci należy się pozbywać, a człowieka należy oddzielić od jego biologii. To nie jest „alternatywny styl życia”. To jest antyludzka utopia, która, gdy zatriumfuje, skończy się tak samo, jak każdy inny zbrodniczy eksperyment – agonią i zanikiem.
Dlaczego więc mamy traktować ich jak partnerów do dyskusji? Dyskutuje się z tymi, którzy mylą się w kwestiach faktów, nie z tymi, którzy czczą śmierć. Nie możemy marnować sił na próby nawracania tych, którzy z upodobaniem podcinają gałąź, na której sami siedzą.
Niech ich wola się spełni. Niech ich jałowe, samouwielbiające się rody wygasną. Niech po nich zostaną tylko puste mieszkania i puste hashtagi. My, którzy wierzymy w życie, musimy zbudować wokół nich nowy mur – mur płodności, rodzinności i normalności. Nie po to, by ich atakować, ale by się przed nimi odgrodzić i przetrwać.
Gdy przyjdzie czas rozliczenia, historia nie zapyta, czy byliśmy „tolerancyjni” wobec szaleństwa. Zapyta, czyśmy przetrwali. Czas wybrać: stać po stronie tych, którzy tworzą życie, czy po stronie tych, którzy sieją kult śmierci.
__________________
Nowe Rerum Novarum <- poprzednia notka
następna notka -> Zsowietyzowanie Polaków
__________________
Tagi: gps65, depopulacja


Komentarze
Pokaż komentarze (5)