Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
144 obserwujących
1732 notki
2192k odsłony
  314   0

Jedzenie

    Raz rycerz Dreptak z Ciążyna po niebezpiecznej wyprawie
Wrócił do zamku i kazał upiec natychmiast dwa pawie,
A zanim się dranie upieką, rozkazał podawać kiełbasę
Z musztardą sarepską lub z chrzanem, atoli koniecznie z półbasem.
Następnie skrzyżował na piersiach obydwie mocarne pięście,
Przeciągnął się i pomyślał, że tak właśnie wygląda szczęście.

 

Czy jedzenie daje szczęście? Przecież to czynność fizjologiczna! Jak sikam też odczuwam ulgę - ale czy to szczęście?

Przytulenie żony, przeczytanie dobrego wiersza, rozmowa z dzieckiem, obejrzenie zaskakującego filmu, to w istocie też czynności fizjologiczne. One w sposób naturalny dają ludziom szczęście. Mnie też. Ale uważam, że prawdziwego szczęścia trzeba szukać poza ciałem.

No bo w zasadzie wszelkie te szczęścia to efekt narkotycznego działania endorfin. A narkotyki mogą nam dać tylko chwilowe szczęście cielesne. A wszelkie jedzenie jest jak narkotyki. Zaspokaja głód. Daje chwilowe ukojenie, zaspokojenie. Jedzenie szczęścia nie daje.

Dlatego należy tymi cielesnymi uciechami pogardzać. Bez tego, to cię opanują i nie pozwolą znaleźć prawdziwego szczęścia.

Żeglarze twierdzą, że prawdziwe szczęście daje pływanie jachtem żaglowym. To jest jakoby motywacja niecielesna. No ale przecież jak czujesz wiatr we włosach, zapach jodu w nozdrzach, kołysanie w błędniku, to jest to odczucie zmysłowe, a zatem cielesne, nieprawdaż?

Tylko, że radość dla zmysłów jak się pływa to tylko środek, a nie cel. Celem jest eksploracja - może być nawet pozazmysłowa. Żeglarstwo w dużym stopniu to właśnie eksploracja pozazmysłowa. To te marzenia, że popłyniesz tu, albo tam. A potem możesz nawet nie płynąć. Naukowcy udowodnili, że jak się myśli o ćwiczeniach to też się spala kalorie - dużo mniej, ale zawsze coś.

Ale dziś żeglarstwo nie służy już do eksploracji, to czysta przyjemność zmysłowa.

I tak samo jest z jedzeniem i innymi potrzebami fizjologicznymi. Ale trzeba wyjść poza to, bo tam jest więcej szczęścia! Jakoby, podobno, trzeba szukać. Chyba, że uznamy, że szczęście to tylko to chemiczne odczuwanie. To też, ale czy tylko?

W Matrixie dobrze to ujęli o co mi chodzi. Tam był taki facet, który zdradził, bo chciał zapomnieć o tym realnym świecie, w którym żarcie jest niedobre, i wolał wrócić do Matrixa i znów zasmakować swojego ulubionego befsztyku. Wolał te przyjemne wrażenia w centralnym układzie nerwowym niż by wiedzieć jak jest naprawdę.

Dlatego nie lubię żarcia. Wolę wiedzieć jak jest naprawdę.

Grzegorz GPS Świderski


PS. Notki powiązane:


Popieram bojkot państwowego festiwalu!  <- poprzednia notka

następna notka -> Każda kultura, która nie ma przekonania o swojej wyższości, musi umrzeć


jedzenie szczęście gps65
Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości