pisane przy Imogen Heap "My oh My"
... przypomina o sobie. Tydzień bez skandalu z Wierzejskim w roli głównej - tygodniem straconym. A już myślałem że zapomni. A już myślałem że odpuści. A już myślałem że jakaś tak wewnątrz iskierka normalności da znać o sobie. I co? I was wrong...
Wierzejski na koniec tygodnia uderzył w ulubiony temat. Aby zwalczyć Bestię toczącą jego ciało, umysł i duszę obiecał sobie na każdym kroku piętnować rozpalonym słowem ten brzydki homoseksualizm... Dziś odważył się nawet wytknąć Kaczyńskiemu L., iż ów w prezydenckim przemówieniu z okazji oświęcimskiej rocznicy odważył się postawić w jednym ofiar szeregu Żydów, Polaków i homoseksualistów...
No co za bezczelność - nieprawdaż mr. wieGEJski? Jasne, gdybyż to Jarosław rzekł, ani byś pisnął, ale że to akurat ten Kaczyński, którego się nie boisz toś jęzorem chlapnął KONTROWERSYJNIE... a co? W gawiedź wypowiedź pójdzie... przy okazji plebs i pospólstwo niech zapamiętają, że z winy opozycji nie będzie tanich podręczników... Bzdura budująca bzdurę... Śliczny plan oj perfidny... ale trochę wytrysk pomyślunku przedwczesny... Jeszcze nie wszyscy zapomnieli, że to twoi koledzy z MW rozpalali faszystowskie swastyki i zamawiali zamaszyście piwsko wyprostowanym hajlem... Więc nie znami te numery wieGEJski, nie z nami...


Komentarze
Pokaż komentarze