pisane przy Talking Heads "Burning Down the House"
Bo przecież nie o to chodzi by dopaść króliczka ale by gonić go... stąd już nie robi na mnie wrażenia wachlarz dat jakimi przerzucają się braciszkowie od czasu do czasu pozwalając powąchać piłeczkę a to Macierewiczowi a to Wassermanowi a to innym chwytającym łapczywie okruszki z pańskiego stołu... 1 października, 1 grudnia, 1 lutego, teraz połowa lutego... Śmiem zapytać bezczelnie - KTÓREGO ROKU PANIE PREZYDENT? Czy dane mi będzie jeszcze za życia ujrzeć że Pan słowa danego dotrzymujesz? Bo na razie to pańskie obiecanki-cacanki przypominają krygowanie się podstarzałej dziewicy... I chciałaby i boi się... No bo jak tu z rąk wypuszczać taki materiał co to siłą polityczną jest dopóty dopóki jest tajny... Jak już będzie dla wszystkich jawny to co to będzie za karta? a blotka będzie... Stąd przekonany jestem że ani w połowie lutego ani w połowie października nie poznamy CAŁEJ PRAWDY o służbach specjalnych... Wiedza będzie nam podawana kapu-kap w trosce cobyśmy szoku nagłego nie przeżyli... Deklaruję: Przeżyjemy, niech się władza nie obawia... nie takie rzeczy przeżyliśmy... potop szwedzki i radziecki... zabory i rozbiory... przeżyjemy Rzeczpospolitą numer cztery i kiedyś doczekamy normalności... takiej gdzie nikt już nie będzie nam z rękawa na szachownicę dodatkowych figur podrzucał i kpiąc twierdził że dla niego reguły znaczą coś innego niż dla pozostałych graczy... Bo jak powiedział prorok Kuchciński: Nam wolno więcej!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)