żali się Damięcki Maciej jakie to ciężkie pererelowskie życie bożyszcza ówczesnych tłumów było. Toż z tej zgryzoty i umęczenia natrętnymi fankami i fanami smoka Telesfora trzeba było szukać sił witalnych w kielonku. Pewnie ci fanowie i fanki nagabujący Wielkiego Aktora to podstawione służby ubeckie były. Tenże gość z legitymacją w dłoni trzy godziny prowokował Macieja buńczucznymi okrzykami "Ja was aktorowie załatwię" aż wreszcie z alkoholicznego amoku pobudzon - Maciej D. do dzieła przystąpił. Pewnie ten tramwaj trabantowi na maskę też ubecja rzuciła. Wcelowali za trzecim razem. Jakaż ta ubecja perfidna była i cwana. Spryciarze używali Wielkiego Aktora by walczyć z bachorami po przedszkolach albo przynajmniej pozyskiwać poprzez kłapiącą pacynkę przyszłe pokolenia narodu. A dzieci wyły z zachwytu. A juści - podstawione, poinstruowane i opłacone te dzieciska były. Już jutro na pierwszej stronie "Gazety Polskiej" wydrukują kserokopię rachunku ubeckiego za lizaki marki kogucik jakimi te dzieciska opłacono. Skoro znalzły się rachunki za wiązanki kwiatów i wódę to i za "koguciki" będą...
Perfidna ta ubecja, oj perfidna... szesnaście lat współpracowała z Damięckim a jemuż się to zdawało że dwa... jakaż względność czasu, no no... Einstein by lepiej tego nie wymyślił choć agentem nie był... Jeszcze nie był...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)