Żyjemy w tej wiecznej histerii, w tym wiecznym wzmożeniu, w tym, ze politykę sprowadza się nie do jej realnego wpływu na nasze życie, do spokojnej analizy za i przeciw, a do tego kto w jaki sposów powiedział słowo "k...wa" czy barwnie acz prawdziwie okreslił naszą politykę wobec USA.
Najważniejsze co kto komu kiedy i jak powiedział...
A polityka zagraniczna czy gospodarka to furda, kto tam by się przejmował... byle w naszym wiecznym piekiełku taplali się nasi wieczni "wzmożeni patrioci"
Sfrustrowany tym wszystkim jestem nie dlatego, że takie rozmowy nasi politycy prowadzą - tylko i wyłącznie idiota może myśleć, że polityka od kuchni wygląda inaczej - a dlatego że w tak durny sposób dali się wystawić.
Niekompetencja zakonczona katastrofą w Mirosławcu czy Smolensku, pogaduszki w miejscu gdzie jakis kelnerzyna twierdził, że można sobie ":spokojnie porozmawiać",...
Czy my jako Naród jestesmy skazani na wieczne porażki?
Zadziwiony tym jestem, że na najprymitywniejsze wyrwane z kontekstu zdania"łapią" się moi rodacy, że zadnemu durniowi nie chce sie wysłuchać, przeczytać stenogramów, poszukać odpowiedzi.
Jak stado baranów biegna za jakimis szemranymi mediami co to twierdzą, że sa "niezależne", choc np: należa w całosci do opozycyjnej (jeszcze) partii politycznej...
Nic to, przyjdzie PiS czy inny oszołom - poszarpią się ze dwa lata i rozpadną się do końca... a potem trzeba będzie znów stać w kolejkach do punktów wyborczych by ta hałastrę od władzy odsunąć - która to hałastra zresztą ochoczo (jak ostatnim razem) znów rządy odda. Bo nic poza zwykłą kontestacją nie maja do zaproponowania.
Kolejne stracone lata dla Polski.
Ku uciesze politycznych kiboli....



Komentarze
Pokaż komentarze (9)