Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki
40
BLOG

Warszawskie przemyślenia

Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki Kultura Obserwuj notkę 2

Nie pisałem dość długo - nie mogłem, ostatni tydzień września spędziłem w Warszawie. 

Z Gorzowa Wlkp. do Stolicy jedzie się pociągiem ponad siedem godzin. Nic dziwnego, że tak długo - tory, wagony i "lokomotywy" pamiętają, jak się zdaje, czasy Bieruta. Trzeba się wysilać, by otworzyć okno w przedziale, drzwi do niego albo sie nie domykają, albo otwierają same. Wchodzę do toalety, koniec świata!! straszny odór, brud, syf zupełny.

    Zabrzmi to może trochę dziwnie, może nawet kogoś rozśmieszy, ale te siedem godzin z Gorzowa do Warszawy jest jak podróż do innej cywilizacji. Taka myśl nasunęła mi się po kilku dniach pobytu. Na ulicy Marszałkowskiej czy na Czerniakowskiej jest większy ruch o godzinie drugiej w nocy niż na największej trasie Gorzowa w godzinach szczytu!    Ale to, oczywiście, nie jedyny powód dla którego taka myśl zaświtała mi w głowie.

    Warszawa ma wiele przecudownych miejsc, którym się gruntownie przyjrzałem. Pałac w Wilanowie z muzeum, gdzie można dotknąć historii Polski. Szczególne wrażenie zrobił na mnie pomnik króla Sobieskiego tam ulokowany, oraz liczne obrazy olejne malarzy z XVI wieku. Zresztą historia jest w Warszawie obecna prawie na każdym kroku: idę ulicą i czytam na tabliczkach przymocowanych do murów domów, że nazwę jej nadano w wieku osiemnastym albo że właśnie przy niej zginęli Polacy podczas wojny. Pomyślałem, że w takich warunkach to można się historii serio uczyć/nauczać jej innych. Chyba nie ja jeden tak pomyślałem, bo widziałem kilka wycieczek szkolnych.  Prócz Wilanowa oglądałem też cmentarz Powązkowski. Wiele z nagrobków to prawdziwe dzieła sztuki. Szkoda tylko, że są bardzo zaniedbane, właściwie w stanie ruiny. Marceli Nowotko w alei zasłużonych to także coś, co mnie zraziło. Do Muzeum Narodowego udało mi się wejść w dzień, w którym wpuszczają za darmo. Wystawa sztuki starożytnej, a zwłaszcza malarstwo olejne z wieku XlX, Chełmoński, Gierymski, czy ekspozycja polskiej sztuki współczesnej - to naprawdę robiło wrażenie. Jako bibliofil i zapalony czytelnik nie mogę nie wspomnieć o ogromnej ilości punktów księgarskich w Warszawie. Na ulicy Koszykowej znalazłem księgarnię, w której nowe książki można kupić za przysłowiowe grosze. Moja prywatna biblioteka znacznie się dzięki temu wzbogaciła.

Podczas rozmowy z ludźmi od zawsze mieszkającymi w Warszawie zaświtały mi nieco inne refleksje. Pytam, na przykład, studenta rodowitego warszawiaka, gdzie jest Teatr Wielki - nie wiedział. Pytam, czy słyszał coś o festiwalu Warszawska Jesień, który odbywał się właśnie dniach mojego pobytu - nie słyszał nic. Rozmawiam z innymi, też studentami renomowanych uczelni stołecznych, nie potrafili celnie argumentować, liczyć się z faktami w rozważaniach. Choć uważam, że gdybym spotkał innych studentów warszawskich to na pewno byłoby wielu takich, co wszystko to potrafią.

    Jednak jedna rzecz ukazała się bardzo wyraźnie: to co się wie, jakim się jest, mniej zależy od warunków w jakich się przebywa, a bardziej od osobistego zaangażowania, determinacji i pracy. Wejdź do wnętrza, tam mieszka prawda, mawiał Augustyn. Coś w tym jest.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura