Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki
41
BLOG

chrześcijanie, jakich spotkałem

Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki Kultura Obserwuj notkę 4

Spotykałem i spotykam nadal ludzi nazywających się chrześcijanami (resp. katolikami). Da się ich religijność podzielić na typy czy gatunki. To właśnie chcę zrobić w moim tekście, oraz wysnuć pewne wnioski z tego podziału. 

Typ1) katolikiem jest z dwóch powodów: 

a) bo tak został wychowany i (b) - powód ważniejszy - religijność pozwala mu budować swoją społeczną pozycję. Pokazując się w Kościele unika tworzenia wokół siebie negatywnej opinii w społeczności do której przynależy. Typ ten zauważyłem wśród ludzi starszych i zamieszkujących te miejsca, gdzie lokalna społeczność ceni bycie religijnym.

Typ 2) to ktoś, dla kogo religijność ma podobnie jak w wypadku powyższym tylko praktyczne znaczenie. Jednak ta praktyczność jest rozumiana nieco inaczej, mianowicie jest ona nadzieją na łaski z nieba. Taki człowiek ufa, że wierząc Bóg będzie rozwiązywał mu różne życiowe trudności, przeciwieństwa.

Wystarczyło przedstawić takiemu człowiekowi teologię wedle której Bóg tych trudności nie rozwiązuje, by wprost zapytał: "to po co w ogóle wierzyć". 

Typ 3) "Teologowie tylko różnie interpretowali świat, chodzi o to, by go zmieniać" - ta parafraza słów Marksa najlepiej oddaje istotę tej odmiany religijności.  Jej przedstawicielem jest ktoś oczytany, elokwentny, potrafiący wypowiedzieć się w sprawie (katolickiej), której służy. Nie przejmuje się on jednak żadnym jej uzasadnieniem. Kiedy trzeba było to on pierwszy organizował wyjazd na protest przed Sejmem w sprawie liberalizacji ustawy antyaborcyjnej. Jednak kiedy zapytałem go o to, dlaczego jest jej przeciwny, nie potrafił podać jednego argumentu. W ogóle nie uznawał on dyskusji na temat wiary. Czasem zwracałem uwagę na coś, co ja postrzegam jako trudność w jej przyjęciu. On zwrócenie to uznawał za atak na Kościół, za wypowiedzenie wojny. I każdą  z moich uwag po prostu zakrzykiwał. Po prostu krzycząc jakieś zdanie, sprawiał, że zamykałem usta.

Typ 4) Dla niego uzasadnienie wiary jest bardzo ważne. To głównie zwolennik tomizmu. On był - deklaratywnie - uzasadnieniem aktu wierzenia. Było by nawet ciekawą rzeczą, gdyby ktoś idąc za wskazaniami Tomasza, osobiście przejął się istnieniem świata, po czym analizując je doszedł do przekonania o istnieniu Boga a w wyniku dalszych poszukiwań zaakceptował wiarę katolicką.

Jednak było dokładnie przeciwnie: tu najpierw była wiara katolicka, a potem jej uzasadnienie. Taki tomizm nie miał nic wspólnego z fascynacją tym, że coś istnieje, że jest raczej coś niż nic. Był poręcznym sposobem mówienia o przyjętej bezrefleksyjnie wierze. 

Typ 5) spotykany chyba wyłącznie wśród teologów. Cechuje go silne dążenie do reformowania. Reformuje dogmaty, czy uznane od zarania chrześcijaństwa przekonania, na przykład to, że Chrystus zmartwychwstał fizycznie. Rewizje swoje tworzy na zasadzie myślenia życzeniowego. Kiedy trzeba akceptuje nauczanie Kościoła, kiedy trzeba odrzuca. Kiedy trzeba ewangelia ma charakter historyczny, kiedy trzeba jest przekazem fikcyjnym.

 

Pierwsze dwie refleksje, jakie się nasuwają są natury teologicznej:

1) typy religijności 1 - 5 nie mogą podlegać karze i nagrodzie po śmierci, a przecież wiara w to, że podlegają należy do ich korpusu przekonań dogmatycznych.

Karać i nagradzać można tylko tam, gdzie istnieje zasługa i przewina. Załóżmy, że jakaś religijność jest taką zasługą, a niereligijność przewiną. Ale jak religijność 1-5 może być jakąkolwiek zasługą czy jakąkolwiek przewiną? Jak takie postawy można kwalifikować moralnie, a więc jako dobre bądź złe? Moim zdaniem nie można tego robić. Religijność typu 1 (na przykład, bo tyczy się to też pozostałych) nie może być zasługą - bo zasługą musiałoby by być to, że człowiek jest tak a nie inaczej wychowany i to, że żyje w takiej a nie innej społeczności. 

2) zupełnie nie wiem, jaki sens na bazie tych religijności ma ekumenizm. Tych religijności nie można kwalifikować moralnie, o tym już wspomniałem, ale nie można ich też kwalifikować epistemologicznie, a więc pod względem prawdy i fałszu. Założenie, że jedne religie są prawdziwe, a inne nie jest podstawą ekumenizmu.  Nieporozumieniem jest jednak stosowanie tych kategorii w odniesieniu do któregoś typu religijności, jakie wymieniłem. Znowu mówiąc przykładowo: typ 2 nie zastanawia się czy wyznaje religię prawdziwą, ale tylko czy ta jego religia jest skuteczna, czy daje jakiś zysk. To, że akurat jest katolikiem, a nie protestantem jest w jego własnym mniemaniu zupełnie nieważne. 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Kultura