Wczoraj zacząłem uczyć się grać kolejnego utworu – suity c moll Jana Sebastiana Bacha. Nuty do tego dzieła ściągnąłem sobie ze specjalnej strony, na której można posłuchać również jego brzmienia w wykonaniu Yepesa.
Utwór ten właśnie w jego odtworzeniu posłuchałem sobie kilkakrotnie, bardzo mi się spodobał, dlatego wydrukowałem jego zapis nutowy.
Wziąłem gitarę, spróbowałem grać. Okazało się, że zapis nutowy nie jest dokładnie taki sam, z jakiego korzystał Yepes – w nagraniu ważne dźwięki brzmiały dużo, może nawet całą oktawę, niżej. Byłem tak zafascynowany wykonaniem Yepesa, że postanowiłem zmodyfikować zapis nutowy, jaki miałem przed nosem w sposób, by utwór brzmiał tak, jak on go zagrał. Utwór, jaki wynikał z samego zapisu po prostu nie brzmiał dobrze w moich uszach, które osłuchały się w Yepesowej grze…
Pierwsza refleksja, jaka się z powyższym wiąże „wygląda” tak: znajomość nut jest koniecznym elementem grania na gitarze (może na innych instrumentach też). Ponieważ: ten, kto ich nie zna nie może zetknąć się z utworem takim, jakim pomyślał go sam kompozytor. Myśl samego kompozytora jest zanotowana tylko w nutach – każde wykonanie utworu jest już (musi być!) interpretacją tej myśli. Kiedy gram utwór na podstawie nut to mam kontakt z wizją kompozytora i przedstawiam własne jej rozumienie (Ale, by grać na podstawie nut to muszę umieć bardzo dobrze je czytać). Natomiast, gdy nut nie znam muszę w swej grze opierać się na wykonaniach (interpretacjach) innych muzyków – takie granie to tylko interpretowanie interpretacji innych. To, co zaplanował kompozytor staje się niedostępne.
Ten mój wczorajszy przypadek dowiódł jak bardzo determinuje wykonanie (interpretacja) innego, gdy się nią przesiąknie. Ale w graniu muzyki nie chodzi o odtwarzanie czyichś interpretacji – chodzi o proponowanie własnych interpretacji.
Oczywiście powyższe odnosi się tylko do tych wypadków, w których gra samego kompozytora jest niedostępna (czyli w takich wypadkach jak: Bach, Chopin, etc).
Immanuel Kant wyraziłby moją powyższą myśli tak: myśl kompozytora to rzecz sama w sobie; każde poszczególne wykonanie to tylko fenomen (zjawisko) tej rzeczy, który współtworzy każdy wykonawca. W muzyce, inaczej niż gdzie indziej, możliwe jest poznanie rzeczy samej w sobie – tkwi ona w nutach. Ale trzeba potrafić je rozszyfrować.
Jeszcze jedna sprawa: Znajomość nut zupełnie zmienia sens takich wyrażeń jak: „łatwy utwór”, „trudny utwór”.
Ono właśnie umożliwia bowiem takie opalcowanie dźwięków na gryfie gitary, jakie tylko odpowiada grającemu.
Ale szerzej o tym może innym razem…



Komentarze
Pokaż komentarze (4)