Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki
118
BLOG

O właściwe rozumienie Descartesa

Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki Kultura Obserwuj notkę 8

Czy rzeczywiście jest tak, jak często słyszę, że filozofia Kartezjusza to porzucenie świata na rzecz czystego myślenia? A zasada "myślę, więc jestem" jest tylko manifestacją tego porzucenia?

Taką interpretację Descartesa często przedstawiają tomiści, na salonie 24 tacy blogerzy, jak pp. Robaczewski i Wielomski. Ja zarysuję inną egzegezę autora "Rozprawy o metodzie".

 

"Myślę, więc jestem" (cogito ergo sum) to zasada, którą wcale niełatwo zrozumieć. Słyszę nieraz, że jest ona absurdalna, bo przecież: "Gdybym nie myślał to też bym był". Taki zarzut może pojawić się tylko u kogoś, kto nie zna kontekstu, w jakim należy zasadę "cogito" umieścić. Ten kontekst to oczywiście podstawowy cel, dla jakiego Kartezjusz rozpoczął swoje filozofowanie.

Jaki jest ten cel? Cel ten to znalezienie odpowiedzi na pytanie: "o czym mogę wiedzieć na pewno, że istnieje?".

To pytanie jest fundamentem refleksji Descartesa, to od niego, a nie od czystej myśli Kartezjusz rozpoczyna. Podkreślę, że w momencie zadania tego pytania wcale nie przesądzał on, że wejdzie na drogę czystej myśli, czy świadomości.

Dopiero w toku poszukiwania tego o czego istnieniu wie na pewno zejdzie na drogę mentalizmu. Bo w tych poszukiwaniach okazało się, że tylko jego własna świadomość jest czymś o czym wie, że na pewno jest.

Po stwierdzeniu tego, że:

- ani istnienie świata

- ani istnienie Boga

- ani istnienie własnego ciała

nie jest czymś o czym ma wiedzę pewną - Kartezjusz wygłasza: myślę, więc jestem.

Bo to, że jego własny akt myślenia istniał - było pewne.

"Myślę, więc jestem" należy zatem rozumieć tak: myślę, więc WIEM, że jestem.O niczym innym tego, że na pewno jest powiedzieć nie mogę.

Widzimy zatem, że Kartezjusz nie zaczyna od myśli dowolnie odrzucając świat materialny; po prostu, ot tak sobie: nie chcę zajmować się światem to zajmę się tym, co w moim umyśle.

Nie jest też tak, że Kartezjusz traci zainteresowanie światem!

Przecież pytanie podstawowe to właśnie pytanie o świat: jaka rzecz istnieje i ja o tym wiem na pewno?

To, że Kartezjusza cały czas bardzo świat obchodził ukażę właśnie teraz.

Zasada "myślę, więc jestem" wcale nie gra w filozofii Descartesa tak wielkiej roli, jak myślą niektórzy. Ta zasada jest wyolbrzymiana w interpretacjach pomysłów Descartesa.

Zobaczmy: Kartezjusz, gdy już ustalił, że istnienie świadomości jest pewne - powraca do świata samego.

Descartes nauczał przecież tak: w świadomości odnajdujemy ideę Boga. Jeśli (upraszczam) świadomość jest jego stworzeniem to znaczy, że wszystko to, do czego ją naturalnie ciągnie ma charakter pewny! A ciągnie ją właśnie do tezy o tym, że świat istnieje.

Stwierdzam zatem, że zasada "myślę, więc jestem" służyła Kartezjuszowi do tego, by uzasadnić to, co wydawało mu się nie uzasadnione - istnienie świata.

Ta zasada pozwala autorowi "Medytacji..." odzyskać zaufanie do naszych potocznych poglądów.

Nie jest więc tak, że Kartezjusz "zaczyna od myśli", "dowolnie schodzi na tory świadomości", że przeczy istnieniu świata.

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Kultura