W obecnych czasach na skutek pewnych wydarzeń politycznych świat islamu, nam, ludziom Zachodu, kojarzy się ze wszystkim tylko nie z wielką cywilizacją. Słyszę czasami, że miedzy Zachodem a islamem toczy się wojna, która zaczęła się kilkaset lat wstecz i żadnej pokojowej koegzystencji na linii chrześcijaństwo (Zachód) – islam być nie może: my i muzułmanie jesteśmy skazani na konflikt.
Chciałbym w związku z powyższym przypomnieć kilka faktów.
Św. Tomasz z Akwinu jest prawdziwym filarem Kościoła Katolickiego. Kiedy biorę do ręki takie książki, jak na przykład: „Podstawy światopoglądu chrześcijańskiego” księdza Kowalczyka to w ich tekstach pojęcia „katolicyzm” i „tomizm” są traktowane synonimicznie, czyli jako równoznaczące. A co jest podstawą myśli Tomaszowej? Jest nią stwierdzenie, że w rzeczach, takich, jak drzewa, kamienie (etc.) istota i istnienie są różne.
Przypomnę krótko genezę tego rozróżnienia. Podobno pewne jego przeczucie miał już Boecjusz (V/VI po Chrystusie). Nie wypracował on jednak żadnej jego dojrzałej filozoficznie postaci. Dojrzała postać dystynkcji istota/istnienia to dzieło filozofów arabskich takich jak Al.-Farabi czy – zwłaszcza – Ibn Sina (po łacinie nazywane Awicenna). Szeroko o arabskim rodowodzie tej dystynkcji pisze nawet o. prof. Mieczysław Krąpiec; stwierdza on w jednym ze swych tekstów, że rozróżnienie to powstało pod wpływem kosmologii Koranu, wedle której Świat zależy w swym istnieniu od Boga (Allacha) – świat zatem nie musi istnieć. Właśnie to religijne podłoże było tym impulsem, który skłonił takich myślicieli, jak Al-Farabi do wyraźnego zaznaczenia różnicy między tym, czym jest rzecz, a tym, że ta rzecz w ogóle jest.
Tomasz z Akwinu dość poważnie zmodyfikował arabską naukę o różnicy istota/istnienie, nie zmienia to jednak faktu, że przejął on ją właśnie od Arabów, a ściślej prawdopodobnie od Awicenny. Modyfikacja ta – dodam – dotyczyła statusu istoty i istnienia. O ile Awicenna miał istotę za najważniejszą, o tyle Tomasz w istnieniu upatrywał coś podstawowego, coś, dzięki czemu rzecz jest. Tomasz z Akwinu jedno ze swych podstawowych dzieł „Summa contra gentiles” napisał po to, by dokształcić katolickich duchownych, gdyż musieli oni stawiać czoła muzułmanom.
Takich przykładów, w których kultura Zachodu i Islamu owocnie ze sobą współpracowały można podać więcej. Istniały na przykład w niesłusznie zwanym „ciemnym” średniowieczu ośrodki, gdzie to łacinnicy uprawiali filozofię wprost zaczerpniętą z pism Arabów. Siger z Brabantu oraz Jan z Janduno to przedstawiciele tak zwanego awerrozimu łacińskiego – czyli filozofii Awerroesa rozwijanej przez Europejczyków. Jednym z jej elementów była na przykład teoria „dwóch prawd”. Polegała ona na tym, najkrócej mówiąc, że wiara religijna i wiedza mogły sobie nawzajem zaprzeczać i taką sprzeczność akceptowano. Jeszcze jedną rzecz warto przypomnieć.
Pierwszy polski filozof, niejaki Witelon ze Śląska był autorem księgi zatytułowanej „Optica”. Wyrosło ono z pewnością na bazie popularnej w wiekach średnich filozofii światła. I jeszcze w u progu nowożytności uznawano je w Europie za podstawowe z zakresu optyki. Traktat ten jest oparty na osiągnięciach arabskiego optyka imieniem Alhazen.
Po co o tym mówię? Po co wszystko to przypominam?
Przypominam to, bo wszystko, co wyżej opisałem, może dać nam nadzieję na to, że współpraca i pokój miedzy Europą a Islamem nie jest wcale niemożliwa – skoro można było ją osiągnąć przed wiekami to może będzie można ją osiągnąć w przyszłości.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)