Obejrzałem dziś rozmowę Leszka Kołakowskiego z Barbarą Skargą dotyczącą patriotyzmu. Zasiadłem przed telewizorem z prawdziwym napięciem, co zdarza mi się rzadko, ale dyskusja czy raczej pogadanka, jaką zobaczyłem bardzo mnie rozczarowała.
Myśli o patriotyzmie było mało - to raz, nie wykraczały one poza poziom zdroworozsądkowo-banalny - to dwa. Zresztą, o ile pamiętam, tę drugą ich cechę podkreślił sam Kołakowski. To, że pozytywne zaangażowanie na rzecz własnej społeczności lokalnej jest patriotyzmem - to prawda, ale prawda trusityczna. I takich banałów było sporo.
Nie banalność stawianych tez mnie rozczarowała. Rozczarowało mnie mnóstwo fałszów historycznych i brak elementarnego obiektywizmu w ocenie obozu politycznego - endecji.
Oto pani i pan profesorowie powiadają, że endecja jest przykładem nacjonalistycznego bezkrytycznego samouwielbienia. A krytycyzm do własnego narodu jest sprawą bardzo ważną - podkreślili (z czym się z nimi całkowicie zgadzam).
Ale Dmowski - twórca endecji - wykazywał się krytycyzmem w stosunku do polskości i to wręcz wzorcowym! Wystarczy pobieżna lektura "Myśli nowoczesnego Polaka" by to zobaczyć! Kołakowski mówi ponadto, że endecja niczego nie stworzyła w sferze kultury, na przykład nie wydała żadnego poety.
To znów nieprawda - z endecją właśnie związany był wielki pianista Ignacy Jan Paderewski.
Dalej słyszę i od Kołakowskiego, i od Skargi, jak to obóz narodowy był w czasie wojny wylęgarnią zdrajców, volksdeutschów, chwalących Hitlera, za to, że oczyszcza naród polski z obcych elementów (Żydów, Cyganów).
Oboje profesorowie nie raczyli jednak wspomnieć o wyrastających z ruchu Dmowskiego Narodowych Siłach Zbrojnych, które nie tylko zapisały piękną kartę w walce, ale też zasłynęły z pomocy udzielanej Żydom.
Gdy ktoś - jak Kołakowski - był związany z komunizmem to raczej nie powinien oceniać innych opcji pod względem wierności czy niewierności ojczyźnie. Komuniści w czasach II Rzeczpospolitej byli za przyłączeniem POLski do ZSRR, i robili to czynnie od samego powojnia od 1989r.
Jak widać czasem nawet profesorów nie stać na podstawowy poziom obiektywizmu. Chociaż być może w wypadku Kołakowskiego działa zasada "czym skorupka za młodu nasiąknie...".
Nie jest dobrze, gdy puszcza się w TV rozmowy autorytetów intelektualnych (jak się domyślam edukacyjne), które grzeszą wszystkim tym, czym nie powinni grzeszyć intelektualiści...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)