Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki
88
BLOG

Gross jak Żeromski - a może, jak Lem?

Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki Polityka Obserwuj notkę 19

Na zarzut niedostatków faktograficznych i metodologicznych książczyny Grossa, jego obrońcy odpowiadają, że nie są one najważniejsze w tym co ów autor chce osiągnąć. Jemu bowiem idzie o pozbawienie Polaków zbyt idealistycznych mniemań na swój temat, o zniszczenie mitu o narodzie bohaterów, co to niczym nie splamił się podczas hitlerowskiej nawałnicy. W świetle tego zamiaru, tej „misji” , braki w opisie faktów i sposobie ich opisu są drugorzędne czy nawet nieistotne.

Taką linię apologetyczną przyjął gazetowo-wyborczy s(r)alon. Takimi myślami częstował nas Jarosław Kurski czy Halina Bortnowska (choćby wczoraj na początku „dyskusji” o Grossie w Tvn24).

Ten sposób obrony Grossowych wypocin jest po prostu oburzający; aż dziw bierze, że w ogóle może się pojawić.

Zobaczmy: od wieków jest przyjęte, że oskarżenie kogoś o przestępstwo musi być oparte wyłącznie na bardzo pewnych, niezbitych dowodach i racjach. Żaden sąd nie skarze nikogo na więzienie jeśli nie rozpatrzył wszystkich racji, źródeł i dowodów. Przy czym każda wątpliwość w ich rozpatrywaniu interpretowana jest na korzyść oskarżonego. Jak wiadomo Gross postępuje dokładnie odwrotnie do tego, jak postępują sądy: nie rozpatruje wszystkich źródeł, interpretuje wedle swego widzimisię, a mimo to miota najwyższego kalibru oskarżenia przeciw nam, Polakom.

Nikt - nawet gazetowo-wyborcza „elita” – nie przeczy temu, że Gross popełnia takie błędy, po czym natychmiast dodaje, że jest to esej literacki, który ma obudzić Polaków z samouwielbieńczej drzemki. Jeśli tak to mam pytanie:  po co Gross w ogóle nadawał swemu „esejowi” historyczną stylizację? Po co jego książka w ogóle zawiera jakiekolwiek dane faktograficzne, choćby elementarne takie, jak: istnienie Polski, Polaków, Żydów, Hitlera, wojny? Po co cała ta historyczna sceneria w książce Grossa. Czy dobrze napisane opowiadanie science-fiction, nie mogłoby spełnić tych funkcji terapeutycznych dla dusz Polaków, jakie rzekomo przyświecają Grossowi? Oczywiście, że mogłoby. Jeśli ktoś miałby wątpliwości, jak takie opowiadanie science-fiction odnieść do Polski i Polaków to Gazeta Wyborcza mogłaby pomóc mu we właściwej interpretacji. Ogłaszałaby fragmenty tego fantastycznego opowiadania po czym tłumaczyła, jak je właściwie odczytać.

Fakt, że Gross nie napisał opowiadania al’a Lem świadczy, że nie chodzi mu o żadne wstrząsanie polską mentalnością. Jednym z jego celów, jest przedstawienie Polaków w złym świetle tak, by utwierdzić ten wizerunek wśród światowej opinii publicznej.

 

 

 

 

 

 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka