Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki
254
BLOG

Józef Tischner o dobru

Grzegorz Kicki Grzegorz Kicki Kultura Obserwuj notkę 0

W poprzedniej notce zapodałem tekst na temat tego, jak Józef Tischner widział problematykę zła. Wypada zatem, by następna notka tyczyła się jego wizji dobra - tak też jest!

Zapraszam do lektury

G.K

 

 

Krótki rozdział Sporu o istnienie człowiekapoświęca Tischner problemowi dobra. Zajmę się jego rozważaniami na ten temat, gdyż są one uzupełnieniem moich dotychczasowych wywodów, które w całości dotyczyły zagadnienia zła. Drugim powodem, dla którego przedstawię Tischnera myślenie o dobru jest to, że oparte jest ono o tekst literacki, a dokładnie o Niebo z Boskiej Komedii.

Niebo składa się z hierarchicznego układu sfer dobra. W sferze drugiej mieszkają ludzie dzielni zarówno chrześcijanie, jak i poganie. Dzielność to podstawowa kategoria moralna dobrego poganina, który nie z własnej winy, lecz niejako z przypadku, nie poznał chrześcijaństwa. Dzielność pozostaje jednak cnotą zwolennika Chrystusa zgodnie z zasadą, że łaska nie znosi natury, ale ją udoskonala. W kręgu słonecznym – w sferze czwartej – przebywają doktorzy Kościoła, a więc ci, co starali się rozumem przeniknąć wiarę, między innymi Tomasz z Akwinu właśnie tu trafił po swej śmierci. Sferę piątą zapełnili męczennicy, są oni wyżej niż myśliciele, bo męczeństwo jest doskonalsze niż myślenie, z kolei szóstą mądrzy władcy, jako że potrafili oni za życia mądrze działać. Mądra aktywność jest tu zatem większą wartością niż męczeństwo. Na samym szczycie znajdują się ludzie miłości i czystej kontemplacji. Wiemy zatem, że skoro zwieńczeniem całej drabiny dobra jest kontemplacja i miłość to znaczy, że wszystkie inne dobra są względem nich służebne.

 

Następnie Tischner stwierdza, że: „Dobro odsłania się poprzez światło. Zachodzi ścisły związek miedzy dobrem a światłem”.

Że Dante tak właśnie sądził jest, jak myślę, jakimś echem niezwykle rozpowszechnionej w średniowieczu filozofii światła. Krótkie przypomnienie tego, czym jest ta filozofia na pewno przyczyni się do lepszego zrozumienia tych dwóch powyżej podanych zdań Tischnera oraz całego jego wywodu na temat dobra. Jednym z przedstawicieli filozofii światła był św. Bonawentura. Jak wielu scholastyków stał on – za Arystotelesem – na stanowisku hylemorfizmu, czyli poglądu, że rzeczy składają się z materii i formy. Jednak zarówno samą formę, jak i jej pochodzenie rozumiał on inaczej niż Arystoteles. Forma substancjalna każdej rzeczy (a więc jej istota) jest – nauczał Bonawentura - odwzorowaniem myśli Boga. Każda z form substancjalnych jest światłem, dlatego że myśli Boga stwarzają je promieniując niczym słońce. Odwzorowanie to odbywa się na zasadzie jakby lustrzanego odbicia. Formy rzeczy to coś w rodzaju lustrzanej kopii oryginału, jakim są idee w umyśle Boga. Bonawentura pisał, że:

„Światło to natura powszechna tkwiąca we wszystkich ciałach zarówno niebieskich, jak i ziemskich”[1].

Nieco inaczej niż u innych przedstawicieli filozofii światła Bonawentura dokonywał czegoś, co można nazwać spirytualizacją światła, a więc jego uduchowieniem. Zaznaczał on bowiem, że światło to jasność i rozumność samych rzeczy, które dzięki tym cechom są poznawalne przez intelekt ludzki. Świetlna natura rzeczywistości sprawia, że zmysłem szczególnie predysponowanym do poznawania świata jest wzrok, staje się on najdoskonalszym, bo najbardziej podobnym do duszy zmysłem, jaki posiada człowiek.

 

Wróćmy teraz do Boskiej Komedii. Jaką rolę pełni w Niebie postać o imieniu Beatrycze?

Bardzo ważną! – Dante opisuje ją jako kogoś, kto potrafi niejako oswoić ze światłem, a więc i z dobrem. Światło bowiem nie tylko oświeca, ono może też oślepić. Tischner cytuje obszernie monografię Boskiej Komedii autorstwa Konstantego Michalskiego[2], streszczę krótko ten cytat. Beatrycze wyjaśnia Dantemu, że jej uśmiech jest po to, by ocalić jego wzrok przed nadmiernym działaniem światła. Kiedy indziej znów Beatrycze świeci światłem pochodzącym od samego Boga, gdyby tu zaczęła się uśmiechać to świetlny splendor bijący z jej ust sparaliżowałby oczy widza, to jest Dantego. Beatrycze w Niebienasuwa Tischnerowi myśl o tym, że poznawanie dobra jest zapośredniczone, nie jest poznawaniem wprost. Rolę pośrednika pełni w tym poznawaniu twarz innego. Dobro jest dane poprzez oblicze drugiego człowieka. Dalej: człowiek jest tym „miejscem”, gdzie dobro ma swą naturalną siedzibę.

Widać to wyraźnie nie tylko na przykładzie Beatrycze, ale też na przykładzie idei dobrej władzy, jaką rozważa Dante. Dobra władza to taka, która wypływa z wnętrza dobrego władcy. Dante w swej refleksji o polityce nie uwzględnia ani prawa, ani gospodarki. Koncentruje się tylko na cechach osobowościowych i charakterowych samego władcy.

Do tych dwóch tez o dobru Tischner przy okazji lektury Nieba dodaje jeszcze trzecią.

Jeden z liryków Grecji Starożytnej napisał takie zdanie: „Stań się kim jesteś poznawszy to wprzódy”. Okazuje się, że niebiańska „drabina dobra” pozwala spełnić te antyczne wskazanie, ponieważ, im ktoś znajduje się na wyższym jej szczeblu tym jednocześnie bardziej jest w sobie. Tischner pisze tak:

 

„Drugą stroną ruchu człowieka wzwyż ku niebu jest ruch w głąb. Im wyżej znajdujemy się w niebie, tym głębiej wchodzimy w siebie. Stać się mieszkańcem nieba znaczy zarazem: stać się sobą dla siebie, osiągnąć „rdzeń siebie””[3].

 

 

 

Najgłębszą naturą człowieka okazuje się miłość jako podstawowa forma uczestnictwa w dobru.



[1] Bonawentura, In Sententiarum, cytuję za: S. Swieżawski, Dzieje europejskiej filozofii klasycznej, Warszawa-Wrocław, 2000, str. 606.

[2] K. Michalski, La gnoseologie de Dante, Kraków, 1950, str. 20-1.

[3] J. Tischner, Spór o istnienie człowieka, Kraków, 2001, str. 214.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura