Pod koniec okresu swoich rządów towarzysz Władysław Gomułka miał w zwyczaju rzucać w swoich współpracowników popielniczkami. Niespodziewanie i ze złości. Toteż po latach od czasu, gdy, znany również jako "towarzysz Wiesław" Gomułka, odszedł w polityczny niebyt i jednocześnie do historii, wiemy dzisiaj, że jego współpracownicy i urzędnicy, pracujący w bezpośrednim otoczeniu pierwszego sekretarza, odetchnęli z ulgą. Jego następca, towarzysz Edward Gierek, w historii, jako specjalista od rzucania popielniczkami, się nie zapisał.
W minionych dniach zaobserwować można było w Polsce zjawisko sporej nerwowości w środowisku bezpośredniego otoczenia prezydenta państwa. W kolejnej odsłonie werbalnej wojny polsko - ruskiej, zapoczątkowanej przez Prezydenta Kaczyńskiego deklaracją, że i on chce koniecznie pojechać na uroczystości do Katynia, głos zabrał najpierw prezydencki minister, Mariusz Handzlik. Ambasada Rosji w Warszawie bawi się z polskim prezydentem. Bawi się na jego wybitną prośbę, w znaną wszystkim zabawę " w kotka i myszkę". Ambasada twierdzi, że nigdy nie otrzymała pisma od pałacu w temacie woli obecności Kaczyńskiego na obchodach rocznicy w Katyniu. Pałac rzuca więc do boju kolejne posiłki.
Kolejnym zabierającym głos w temacie był już sam Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, były, PiS-owski minister obrony narodowej, Aleksander Szczygło. Szczygło poinformował, że "jeśli będzie trzeba, Kancelaria Prezydenta ponownie wyśle pismo do ambasady rosyjskiej w sprawie udziału Lecha Kaczyńskiego w uroczystościach w Katyniu", czytamy w serwisie Onet.pl.
Rosjanie mają niezły ubaw. Prezydent Kaczyński podkłada się im publicznie. A na plac potyczki (nawet nie z Rosją), a tylko z jej warszawską ambasadą, wysyłani są kolejni pracownicy pałacu prezydenckiego. W obronie Prezydenta Kaczyńskiego stają też murem kolejni posłowie PiS.
Czy ze złości ktoś i dzisiaj rzuca w nich popielniczkami, nie wiadomo. Dowiemy się tego najwcześniej w chwili, gdy obecny prezydent odejdzie już dawno w polityczny niebyt i jednocześnie do historii. A kolejne pokolenia będą miały problem ze zrozumieniem. Czemu było tak, jak było.


Komentarze
Pokaż komentarze (59)