W poprzedniej notce dowodzilem, ze koalicja PO-PiS zostala juz zawiazana, a przyspieszone wybory sa przesadzone. Dzisiaj okazuje sie, ze bylem w bledzie.
Wedlug najnowszych doniesien mediow (przeczytac o tym mozna chocby tutaj), PO moze poprzec powolanie komisji sledczej d/s wyjasnienia akcji CBA jeszcze w tej kadencji sejmu. Mamy do czynienia z diametralna zmiana nastawienia najwiekszej partii opozycyjnej. Na pierwszy rzut oka jest to zmiana zaskakujaca, jednak po glebszym zastanowieniu juz nie tak bardzo.
Najwazniejszym elementem rozwazan jest kontekst. Rozmowa prezydenta z Tuskiem miala miejsce w momencie, gdy 'partie przystawkowe' wspominaly jeszcze o reaktywowaniu koalicji. Perspektywa kolejnych dwoch lat rzadow 'koalicji wstydu' nie w smak byla Tuskowi, to pewne. Zadaniem na tamten moment bylo przekonanie braci Kaczynskich, ze kontynuacja rzadow z Lepperem i Giertychem to kompromitacja i PO z radoscia pomoze rozwiazac problem zakonczenia koalicji. Prezydent oglosil, ze chce wyborow, PiS oglosil, ze chce wyborow, nastapila dymisja ministrow LiS-a. Dymisja, po ktorej szanse na reaktywacje koalicji PiS-LiS bliskie sa zeru. Tusk zadanie wykonuje perfekcyjnie.
Dzisiejsza deklaracja Tuska to realizacja punktu numer 2 w planie walki z PiS. Bracia Kaczynscy nie maja wyboru. Musza doprowadzic do wyborow, albo czeka ich perspektywa rzadow mniejszosciowych. Perspektywa, dodam, nieciekawa, bo pozbawiona szans na zebranie wiekszosci w sejmie, przy jakiejkolwiek ustawie. Do tego prawdopodobnie z marszalkiem przeciwko sobie, bo nie wierze by Dorn utrzymal stanowisko. Czyli klopot dla partii. Do wyborow bracia Kaczynscy moga doprowadzic na dwa sposoby - przez samorozwiazanie sejmu, co wydaje sie malo prawdopodobne zwazywszy na deklaracje SLD, albo przez dymisje rzadu. I prawdopodobnie tak sie stanie, rzad poda sie do dymisji. Nie wiem, czy Szanowni Czytelnicy sie ze mna zgodza, ale ja, przy takim scenariuszu wydarzen, bardzo latwo wyobrazic sobie moge 'techniczny rzad Platformy' (przy cichym wsparciu innych partii), ktory uspokaja atmosfere w sejmie, rozlicza poprzednia ekipe i spokojnie doprowadza do wyborow w wygodnym dla Tuska okresie. Kto wie, moze po drodze, wyciagajac brudy rzadow Kaczynskiego, uda sie doprowadzic do rozbicia PiS. Przy takim toku wydarzen trudno bedzie mowic o 'nocnej zmianie 2' do czego nawolywawa kataryna. Jeden rzad zastapil poprzedni, ktory z wlasnej woli podal sie do dymisji. Prawdopodobne scenariusz? Wedlug mnie bardzo.
Prawdopodobne tym bardziej, ze wyboru teraz oznaczaja trzy lata rzadow Platformy z widmem veta prezydenta. Wybory w 2009 roku skracaja ten okres tylko do jednego roku.
I jeszcze jedno na koniec. Czy taka postawa PO to dowod na przynaleznosc tej partii do ukladu, o czy wspomina (fakt, ze ze znakiem zapytania, ale jednak) Free Your Mind? Wedlug mnie nie. Wedlug mnie jest to dowod, ze Tusk nauczyl sie czegos pozytecznego przez ostanie dwa lata w kwestii taktyki politycznej. A ze uczyl sie, podobno, od najlepszego, efekt mamy taki jaki mamy. Duzy punkt dla Tuska.
P.S. Przepraszam, ze w notce nie ma polskich znakow, ale pisze z pracy, gdzie polskiej czcionki nie mam.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)