Kampania wyborcza Prawa i Sprawiedliwości oparta została na trzech filarach. Pierwszym z nich jest osoba Jarosława Kaczyńskiego, którego sztabowcy PiS-u kreują na męża stanu, jedynego prawdziwego polityka w Polsce, wokół którego wszystko się obraca. Przesłanie jest bardzo proste: Jarosław Kaczyński to, praktycznie, demiurg, sprawca wszystkiego do którego działań wszyscy się odnoszą. Drugim filarem jest deprecjonowanie pozycji i zdolności politycznych Donalda Tuska. I w tym wypadku przesłanie jest czytelne: według sztabowców PiS, Tusk jest nikim, słabym graczem, który nawet nad własną partią nie potrafi zapanować, nijaką osobowością, która nie potrafi poprowadzić tłumów. Ostatnim filarem jest próba wmówienia społeczeństwu, że prawdziwy spór o Polskę toczy się pomiędzy PiS-em i LiD-em, natomiast Platforma Obywatelska to tylko epizod w historii, partia, która za chwilę zniknie. To dlatego Kaczyński najpierw debatował z Kwaśniewskim, to dlatego Tusk został pogardliwie nazwany pomocnikiem i to z tego powodu przez jakiś czas kampania PiS-u poświęcała prawie całą swą uwagę lewicy, włącznie z wypordukowaniem i emisją specjalnych spotów telewizyjnych.
Taktyka ta była skuteczna przez długi czas. W sondażach Platformie spadało, Prawiu i Sprawiedliwości natomiast rosło. Wszystko zmieniło się w poprzednim tygodniu. Najpierw premier Kaczyński niespodziewanie zgodził się na debatę z 'pomocnikiem' Tuskiem, co już samo w sobie zaburzyło przesłanie sztabowców, a następnie Jarosław Kaczyński poległ w bezpośrednim starciu z Tuskiem. Wszystkie trzy filary kampanii PiS-u w ciągu jednej godziny runeły z olbrzymim hukiem. Nagle okazało się, że Jarosław Kaczyński jest tylko człowiekiem z krwi i kości, który ma problemy z jasnym artykułowaniem myśli, Donald Tusk jest świetnym mówcą, który w chwili próby potrafi pokonać największego wroga a linia podziału sporu na PiS i LiD jest linią fałszywą, wymyśloną tylko na potrzeby kampanii.
Z drugiej strony mamy kampanię Platformy Obywatelskiej. Ugrupowania nie tak radykalnego jak Prawo i Sprawiedliwość a zatem jednocześnie mniej wyrazistego. Kampania PO również oparta została na kilku filarach: pierwszym z nich jest osoba Donalda Tuska, polityka łączącego a nie dzielącego, szukającego dialogu i porozumienia, polityka spokojnego, nie zajmującego się walkami partyjnymi, a próbą znalezienia jakiś dobrych recept na bieżące problemy Polski. Kolejnym filarem jest postawienie na zagadnienia ekonomiczne, które najlepiej obrazuje hasło przewodnie kampanii o potrzebie cudu gospodarczego. Ostatnim wreszcie filarem jest krytyka dwóch lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, ze szczególnym naciskiem na osobę Jarosława Kaczyńskiego jako tego, który ponosi odpowiedzialność za cały bałagan i walkę, jaka obecnie odbywa się w Polsce.
Taktyka ta długo wydawała się nieskuteczna. Pragnę podkreślić wyrażenie wydawała się, gdyż wydaje mi się, że rozpowszechnianie takiego wrażenia było kolejnym celem sztabowców Prawa i Sprawiedliwości. I znowu, wszystko zmieniła debata z Jarosławem Kaczyńskim, którą Tusk najzwyczajniej wygrał. Donald Tusk zaprezentował się jako polityk umiarkowany, szukający dialogu, świetnie przygotowany i znający rozwiązania na problemy gospodarcze. Jednocześnie, dzięki takiemu obrotowi spraw, udało mu się zepchnąć premiera Kaczyńskiego do defensywy, pokazać, że demiurg jest tylko wytworem marketingowym, który ma oczywiście duży wpływ na dzieje polskiej polityki, ale napewno nie jest jej głównym sprawcą i siłą napędową.
W ciągu jednej godziny w piątkowy wieczór okazało się, że taktyka przyjęta przez Prawo i Sprawiedliwość jest pełna błędów i zakłamań, natomiast taktyka przyjęta przez Platformę jest skuteczna. Runął mit o rzekomej perfekcji kampanijnej PiS-u i nieudolności marketingowej PO. Sztabowcy PiS-u mnóstwo pieniędzy (specjalny spot uderzający w LiD!) i energii włożyli w kreację rzeczywistości, która została obalona jedną tylko rozmową Kaczyńskiego z Tuskiem. Natomiast Tusk dzięki tej godzinie wyeksponował to, o czym Platforma
mówiła od samego początku.
Przed nami jeszcze jeden tydzień kampanii. Platforma jest w konfortowej sytuacji - rosnące sondaże, zbliżająca się debata z Kwaśniewskim, możliwa debata w Radiu Maryja. Wszystko wskazuje na to, że karty są w rękach sztabowców PO i to od nich zależy, jakie będą ostateczne rozstrzygnięcia 21.10.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że obrót spraw zaprezentowany przeze mnie jest, tak naprawdę, wynikiem fatalnego błędu sztaboców PiS-u, dotyczącego debaty z Tuskiem. Ale to właśnie świadczy o tym, że mit o rzekomej prefekcji marketingowej Prawa i Sprawiedliwości jest tylko mitem. PiS prawdopodobnie przegra najbliższe wybory parlamentarne. Nie będzie to wynik knowań układu, nie będzie to spisek czy oszustwo. Prawo i Sprawiedliwość przegra przez nieudolność swojego sztabu.
mówiła od samego początku.
Przed nami jeszcze jeden tydzień kampanii. Platforma jest w konfortowej sytuacji - rosnące sondaże, zbliżająca się debata z Kwaśniewskim, możliwa debata w Radiu Maryja. Wszystko wskazuje na to, że karty są w rękach sztabowców PO i to od nich zależy, jakie będą ostateczne rozstrzygnięcia 21.10.
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że obrót spraw zaprezentowany przeze mnie jest, tak naprawdę, wynikiem fatalnego błędu sztaboców PiS-u, dotyczącego debaty z Tuskiem. Ale to właśnie świadczy o tym, że mit o rzekomej prefekcji marketingowej Prawa i Sprawiedliwości jest tylko mitem. PiS prawdopodobnie przegra najbliższe wybory parlamentarne. Nie będzie to wynik knowań układu, nie będzie to spisek czy oszustwo. Prawo i Sprawiedliwość przegra przez nieudolność swojego sztabu.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)