Grzegorz P. Grzegorz P.
88
BLOG

SB a TW Bolek. Przyczynek do przyczynka do biografii.

Grzegorz P. Grzegorz P. Polityka Obserwuj notkę 52
Jestem już po lekturzę najnowszej książki autorów Cenckiewicza i Gontarczyka „SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii". I, szczerze mówiąc, zupełnie nie rozumiem o co chodziło w sporze, jaki wybuchł przed publikacją. Książka ta nie jest warta emocji, jakie wywołała w społeczeństwie.

Na wstępie chciałbym zaznaczyć najważniejszą kwestię: książka ta nie jest publikacją naukową. To czysta publicystyka. I do tego napisana w tendencyjny sposób, przedstawiająca jeden punkt widzenia, nie zostawiąc miejsca na wątpliwości. Autorzy mają założoną tezę i konsekwentnie starają się ją udowodnić. Czy takie potraktowanie tematu pozwala na nazwanie tej książki publikacją naukową? Moim zdaniem, nie. To tak, jakby nazywać „Nocną zmianę" filmem dokumentalnym. Ja się z taką klasyfikacją nie zgadzam.

Książka podzielona jest na dwie części. Rozdziały 1-8 dotyczą ‘działalności' Lecha Wałęsy w czasie PRL, lata 70.-90. Druga część, rozdziały 9-18, opisują wydarzenia dziejąca się po obaleniu komunizmu. Od samego początku autorzy stawiają tezę, że Lech Wałęsa to TW Bolek, działający na terenie Stoczni Gdanskiej w latach 1970-1976. Podstawa takiej oceny? Kopie kilku donosów i pokwitowań odbioru pieniędzy (razem 10 dokumentów), karta ewidencyjna i kilka notatek SB-eków z lat późniejszych niż rok 1976 (w tym najważniejszy chyba dowód: notatka st. szeregowca Marka Aftyki z 1978 dotycząca przeglądu akt archiwalnych Lecha Wałęsy; więcej o tej notatce za chwilę). Przeciwko ich tezie przemawiają: brak teczki TW Bolek (teczki takiej nigdy w Wolnej Polsce nie było. Wątek ten nie jest szczególnie wyeksponowany w książce, wspomniane jest o tym tylko dwa razy), brak podpisu Lecha Wałęsy na jakimkolwiek dokumencie i badania grafologiczne, jakie przeprowadzone zostały na początku lat 90, które wykazały, że nie jest możliwe potwierdzenie, że podpisy na dokumantach ‘Bolek' odpowiadają charakterowi pisma Lecha Wałęsy.

Czy na takiej podstawie można powiedzieć, że Lech Wałęsa był TW Bolek? Wedlug mnie nie można. Czy w takim razie można powiedzieć, że nim nie był? Również nie. Analiza materiałów, które zachowały się do dzisiaj nie pozwala na jednoznaczne rozstrzygnięcie tej kwestii.

Wspomniałem wyżej o notatce Aftyki z 1978 roku. Rzeczywiście jest to mocny dowód na potwierdzenie tezy autorów: szeregowy Aftyka podsumowuje stan dokumentów dotyczących TW Bolek i wskazuje jednoznacznie, że Lech Wałęsa był Tajnym Współpracownikiem. Notatka ta wiele razy przywolywana jest w tekście, co jest logiczne, zważywszy na sugestywną i pasującą do calości atmosfery książki, treść. Według mnie dowodem o podobnej mocy jest kolejna notatka, pochodząca tym razem z 1985 roku, która przestawia Lecha Wałęse w zupełnie innym świetle i która, znowu logiczne, w tekście książki pojawia się po raz pierwszy dopiero na 260. stronie (z 289 stron tekstu). W notatce tej wyraźnie napisane jest, że zadaniem SB było „pokazanie postaci przewodniczącego NSZZ Solidarności jako agenta SB", które zrealizowane zostało przez „'przedłużenie działalności' TW Bolek o minimum 10 lat (ostatnie doniesienie Bolka pochodzi z 1970 r)." I dalej: „Sporządziliśmy kilka doniesień, z których ostatnie nosiło datę prawdopodobnie 1981". Datę 1970 autorzy tłumaczą pomyłką autora notatki, ale nie tlumaczą, że ‘przedłużenie działalności' o minimum 10 lat pasuje idealnie do następnego zdania o dacie ostatniego sporządzonego doniesienia (1981), więc trudno w takim wypadku mówić o pomyłce.

I kolejny raz to samo pytanie: czy na podstawie takich dokumentów można jednoznacznie stwierdzić, że Wałęsa był, lub nie, agentem SB? Taka sama odpowiedź: moim zdaniem nie. W tym miejscu jeszcze jedna ciekawostka: szeregowy Aftyka pisząc o współpracy Lecha Wałęsy z SB, używa ram czasowych 1970-1972, co jest kolejną nieścisłością wynikającą z dokumentów.

O ile pierwszą część książki można jeszcze traktować jako pracę publicystyczno-historyczną, o tyle druga jej część to już tylko publicystyka. Autor Gontarczyk wprawną ręką rozprawia się z przeciwnikami lustracji w Wolnej Polsce, krytykuje ugrupowania obalające rząd Olszewskiego i wystawia laurkę politykom maści Antoniego Macierewicza czy Jarosława Kaczynskiego. W rozdziale poświęconym upadkowi rządu Olszewskiego (tak, cały rozdział 11 dotyczy tego zagadnienia!), przytaczane są negatywne opinie o lustracji polityków, którym później udowodniono współpracę z SB. Pytanie o zasadność takiego zabiegu w książce o kontaktach Lecha Wałęsy z SB nasuwa się samo.

Wartością drugiej części książki jest jednak udowodnienie, że Lech Wałęsa niszczył dokumenty SB. Wątek ten jest mocno udokumentowany dowodowo, analiza przeprowadzona jest logicznie i spójnie. Zgadzam się, że w tym wypadku Lech Wałęsa jest winnym zarzucanych mu czynów. Tylko znowu powraca pytanie: czy jest to dowód na agenturalną przeszłość Lecha Wałęsy? Znowu odpowiadam nie, gdyż jestem w stanie wpaść na kilka logicznych wytłumaczeń takiego zachowania. Co oczywiście nie oznacza, że Lecha Wałęsę usprawiedliwiam.

Podsumowując, książka Cenckiewicza i Gontarczyka rozczarowuje bardzo. Rozczarowuje selektywnym podejściem do dokumentów źródłowych, pisaniem z pozycji ‘obozu Kaczynskiego i Macierewicza', rozczarowuje wreszcie wąskim zakresem potraktowania tematu. To nie jest książka o relacjach Lecha Wałęsy z SB. To książka o relacjach TW Bolek z SB. Jeśli przyczynkiem do biografii Lecha Wałęsy ma być analiza jego relacji ze Służbą Bezpieczeństwa PRL-u, to zawężenie tematu tylko do kwestii TW Bolka jest zaledwie przyczynkiem do przyczynka do biografii. I stąd też taki tytuł tej notki.

Grzegorz P.
O mnie Grzegorz P.

Sign by Danasoft - Get Your Free Sign

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (52)

Inne tematy w dziale Polityka