Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy.
Bo prawda jest taka, że akurat w tej materii wymienieni przeze mnie politycy są sobie równi. Co oczywiście nie świadczy o nich źle, gdyż przyszło im pracować w takim zawodzie, w którym poklask publiczności jest niezbędnym składnikiem działania.
Fakt, że Donald Tusk wykorzystuje techniki PR jest bezsporny i widoczny każdemy, kto interesuje się polityką, więc nie o premierze będzie ten tekst. To, że z takich technik korzysta również prezydent wydaje się umykać wielu ludziom. A wystarczy przecież krótka analiza aktywności medialnej prezydenta w październiku, by dostrzec, w jak wielkim są błędzie.
Październikowa rewolucja piarowa prezydenta oparta jest na trzech filarach. Pierwszym z nich jest chęć zwołania rady gabinetowej w sprawie kryzysu gospodarczego w Polsce, kolejnym jest chęć wyjazdu na Radę Europy, ostatnim wreszcie zapowiedziane weto do ustawy o emeryturach pomostowych. Prezydent podejmując takie działania nie robi niczego złego, w pełni korzysta ze swoich konstytucyjnych możlwiości. Ale sposób w jaki to robi, jak i termin jego działań, uprawnia mnie do stwierdzenia, że jego aktywność podporządkowana jest sondażom.
Rada Gabinetowa to instytucja w Polsce praktycznie martwa. Nie zwoływana zbyt często, nie mająca żadnej mocy sprawczej. Nagłe jej zwoływanie, połączone z wieszczenim gospodarczej katastrofy ma jasne przesłanie - prezydent pochyla się nad problemem i jako mąż stanu stara się zapobiedz nieuchronnej, wydawaloby się, katastrofie. Do której raczej nie dojdzie, więc prezydent będzie miał PR sukces.
Kolejna aktywność - wyjazd na spotkanie Rady Europejskiej. Rady, która będzie dyskutowała o bardzo ważnej sprawie - polityce klimatyczniej Unii. Wiele wskazuje na to, że na tym szczycie zaostrzona zostanie polityka energetyczna względem Rosji, więc łatwo o sukces miły uchu polskiego wyborcy. Na takim szczycie nie może więc zabraknąć prezydenta, który nie może pozwolić, by cały splendor spadł na rząd. Więc pcha się na siłę (dosłownie!) na to spotkanie, mimo że kwestie tam dyskutowane należą do kompetencji Rady Ministów.
I ostatnia aktywność - weto do ustawy o emeryturach pomostowych. Rzecz najprostsza do zrobienia i zarazem najbardziej zabójcza dla nas wszyskich. Prezydent z troską pochyla się nad losem biednego, spracowanego Kowalskiego, któremu rząd zabiera przywilej emerytalny. Nic to, że wcześnijesze emerytury kosztują majątek. Nic to, że ustawa miała być gotowa 3 lata temu, ale nikt (włączając w to brata prezydenta) nie miał odwagi jej przeprowadzić. Prezydent dostrzegł okazję na łatwy, sondażowy łup więc postanowił zapolować. Kosztem wszystkich podatników.
Jak wspomniałem wcześniej, prezydent nie robi niczego zdrożnego. Ma prawo walczyć o wyborcę jak i kiedy chce. Ale skończmy z hipokryzją mówiąc, że prezydent to mąż stanu, któremu sztuczki piarowskie są obce, a jedyne co go motywuje, to dobro Polski. I przeciwstawiając jego postawę postawie Donalda Tuska. Bo akturat w tej materii, wszyscy politycy są tacy sami.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)