...do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było (copyright by A.A.Milne w nieśmiertelnym przekładzie Ireny Tuwim). I mnie często się to przydarza, a tej nocy Prosiaczkiem był domniemany nowy sondaż, podobno GFK, dla TVN.
Sondaż gruchnął w kuluarach Sejmu koło siódmej wieczorem. Podobno pojawił się raz na antenie, w wersji skróconej. Widziałem, jak z tego i owego gabinetu wymykają się politycy PiSu i PO, by zapytać dziennikarkę TVN, jak to szło. Owa dziennikarka stojąc obok mnie dzwoniła do swojej centrali, po czym dyktowała wyniki. Zaiste ciekawe: PO 34%, PiS 23%, SLD+Dem. 5%, reszta poniżej. Zapamiętałem jeszcze: PSL 2%.
Tyleż fascynujące co nieprawdopodobne - aż 11 pkt przewagi PO nad PiSem, niskie notowania całej reszty. Gdyby jednak naprawdę zdarzył się przy obecnej ordynacji taki wynik wyborów, w nowym Sejmie PO miałaby około 300 posłów, a PiS pod 160. Poza tym pewnie dwóch przedstawicieli Mniejszości Niemieckiej i koniec, bo SLD+Dem jako koalicja jest poniżej progu 8%.
Zdążyłem pomyśleć, że sondaż pojawia się w ciekawej chwili: jeśli nawet PiS chciał się zastanawiać nad propozycjami Platformy, to po tych wynikach musiał stracić resztki parcia do wcześniejszych wyborów i pogrążenia SO i LPR. Wszak nie za taką cenę. Dla PiSu sukces PO byłby bardziej strawny, gdyby ta musiała skumać się z SLD.
Takie wyniki dziś wydają się niemożliwe: PO-PiS 34:23 po niedawnym wyborczym 27:25 czy 2% PSL po kilkunastu w sejmikach. Wątpię też, by sondaż konsumował SSS. Ale czy w ogóle był taki sondaż? Siedząc w Sejmie nie miałem czasu, więc dopiero po powrocie do domu siadłem do poszukiwań. Na stronach TVN, na Onecie (wszak własność ITI) i wszędzie, gdzie się dało. Nic.
Im bardziej zaglądałem do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było. Miraż jakiś?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)