30 obserwujących
420 notek
378k odsłon
  337   0

Kto teraz ograbi Polaków z majątku po fali bankructw?

Nie podlega dyskusji, że po upadku komuny, jedna połowa Okrągłego Stołu przyczyniła się do bankructw polskich firm narodowych, aby za bezcen mogły wykupić rodziny lub znajomi znajomych i albo dochrapać się milionów na działalności, albo zlikwidować konkurencję dla swoich firm macierzystych.


Odnoszę wrażenie, że to samo robi teraz druga połowa Okrągłego Stołu.


Nie mogę zrozumieć, dlaczego w obliczu rzekomo rozprzestrzeniającej się nowej odmiany koronawirusa, o 70 % bardziej zakaźnej, tłoczenie dzieci w szkołach stanowi znikome ryzyko napędzenia trzeciej fali epidemii w Polsce - jak tłumaczył wczoraj Niedzielski, a te same dzieci na wolnym powietrzu, rozparcelowane na stokach, w hotelach, kwaterach prywatnych - to zagrożenie jak jasny gwint i trzeba zamknąć branżę turystyczno-gastronomiczną.


Nie mogę zrozumieć przy założeniu, że rządzący troszczą się o naród i działają dla dobra obywateli.


Natomiast przy założeniu, że rządzą nami nowi grabieżcy - jest dla mnie wszystko jasne.


Doprowadzić do fali bankructw, a potem rodziny, znajomi znajomych, którzy już odłożyli nieco kasy ssąc od kilku lat koryta, przejmą za 10 % na licytacjach hotele, restauracje, firmy transportrowe i inne obiekty/firmy, które obecnie plajtują.


Wrześniowy powrót dzieci do szkół skutkował ruszeniem zatrważającej fali zakażeń w październiku i listopadzie. Bo oczywiście lawina nie rusza z dnia na dzień, lecz dopiero po 3-4 tygodniach by osiągnąć zawrotne tempo po 1,5 miesiąca.

Mamy jedną z największych umieralności na Covid i inne choroby w Europie.


Cały czas odnoszę wrażenie, że jednymi posunięciami napędza się celowo epidemię, a drugimi doprowadza do ruiny polską przedsiębiorczość.


I nie daję rady uwierzyć, że robią to bezmyślne trepy, tępe półgłówki. Coraz bardziej nabieram przekonania, że robią to cwane, zmyślne, przebiegłe i wyzute z wszelkich uczuć patriotycznych pasibrzuchy / psychopaci, dla których liczy się tylko własny, napchany kałdun. A za nasze - podatników 500 + zł hodują sobie tanią siłę roboczą do przejętych majątków.


I coraz bardziej pragnę u władzy partii, która skutecznie wprowadzi program... SZAFOT +.


Aktualizacja:


Pod notkami mało kto z Czytelników żąda, abym uzasadniła swoje stanowisko. Mało kto dopytuje o szczegóły, gdy pewne cząstkowe wątki poruszam ogólnikowo. W ogóle mało kto prowadzi dyskusję.


Poczułam potrzebę uzasadnienia, dlaczego gastronomia - tak, a szkoły - nie.

Otóż gdy człowiek idzie jeść do restauracji, nie idzie na kanapki, czy zupę mleczną. Ludzie w zdecydowanej większości zamawiają potrawy mocno przyprawione. A przyprawy natychmiast dezynfekują gardziel - jak pieprz, czy papryka. W sytuacji, gdy obowiązywałby dystans w lokalach, a do czasu podania potrawy - maseczki, ryzyko złapania czy rozsiania wirusa jest niewielkie. Mniejsze niż w komunikacji miejskiej w tłoku.


Natomiast dzieci, choć mają zdecydowanie mniej receptorów w tkankach (lub wcale) wychwytujących sars-cov-2 i chorują w ułamku procenta, to większość wydziela więcej śluzu w drogach oddechowych niż dorośli z powodu innych drobnoustrojów (tzw. dziecięcych) i chadzają z katarem lub kaszlą przez większą liczbę dni w roku. W takiej "pożywce" łatwiej przenieść sars-cov-2 na kolegów, a potem w domu na rodziców i dziadków, niż w restauracji z dorosłego na dorosłego. W dodatku dzieci nie potrafią utrzymać dystansu ani higieny rąk, a na przerwach w szkołach latają i wentylują płucami jak opętane.


Lubię to! Skomentuj60 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale