31 obserwujących
454 notki
397k odsłon
  740   0

Gdy babcia jak Putin, zrobi Ci prezent na imieniny i...umrze

Wspomnienie o babci w moje imieniny, może przydać się komuś w tych coraz trudniejszych czasach. A dlaczego? :)

Zacznę od tego, że moja mama nosząc mnie pod sercem pragnęła chłopca. Miałam być Rafalkiem. 9 m-cy marzeń o synu... Jednak Pan Bóg poskąpił mi klejnotów i rozczarował mamę. Cóż... Urodziła się jej dziewczynka, też trzeba kochać. A imię? Nie za bardzo pasuje Rafalinka, więc...niech będzie Aleksandra. Po Aleksandrze Macedońskim. I ustaliła mi imieniny, najbliższe po urodzinach na dzień 26 lutego.

Do dziś za bardzo w tym logiki nie znajduję, ale skoro mama kazała, to obchodziłam imieniny na Aleksandra, rodzina kasę dawała, to nie wnikalam. Gdy już dorosłam i odechciało mi się obchodzić wszelkich świąt, to tym bardziej teraz nie wnikam. Szkoda czasu.


Dziś, 26 lutego, koło południa dostałam w miejsce życzeń wiadomość:

"Nad ranem około 3.00 zmarła pani babcia. Wczoraj rano w domu opieki dostała wysokiej temperatury. Żadnych innych objawów. Ani kaszlu, ani duszności. Ze względu na wiek 96 lat lekarz skierował ją około 13.00 do szpitala. Zrobili test na covid. Wyszedł pozytywny. Dziś nad ranem stanęło serce. Reanimowali. Nie ruszyło."


W zasadzie odeszła chyba we śnie, po niecałej dobie. Pan Bóg odłączył ją od energetycznej sieci neuronalnej. Wykonała robotę, jaką jej zlecił na tym świecie, nie była już Mu tu do niczego potrzebna, więc ją wyłączył.

Jaka to była robota? Mistrzowska!


Odkąd pamięcią sięgnę, nie rodziły się w niej inne uczucia, niż nienawiść do wszystkiego co żyje wokół niej, oraz poczucie bycia ofiarą. Krzywdziła. Psychicznie. Bardzo. Ale robiła to w tak mistrzowski sposób, że np. ja jako dziecko nie odczuwałam, że jestem przez nią krzywdzona, bo ciągle rodziły mi się uczucia litości do niej i świadomość jaka ona bieeedna, ile krzywd wycierpiała.


No bo weź człowieku nie przejmuj się, gdy słyszysz jako małe dziecko, że gdy babcia po wojnie wracała z obozu od Ruskich (w którym tyyyle wycierpiała, a w transporcie do obozu straciła matkę) do swej rodzinnej wioski, to społeczność lokalna czekała na nią z widłami chcąc zadźgać.

- Babciu, dlaczego chcieli cię zadźgać widłami? - zapytałam.

- Bo mówili: "Nie będzie głowy wysoko nosić i ludziom w oczy patrzeć!"

- I co się stało? Dlaczego żyjesz?

- Moja ciocia zawróciła mnie z drogi i zabrała do Warszawy. Dlatego teraz mieszkamy w stolicy.

Straszne to było! Moją kochaną babcię ludzie chcieli zamordować z zawiści, że nie chodziła ze spuszczoną głową, tylko podniesioną i patrzyła ludziom w oczy. Co za ludzie?!


(I tak jak kiedyś moją biedną babcię ludzie chcieli zadźgać widłami, w obecnych czasach biednego Putina z biedną Rosją, Zachód chciał wziąć na widły. Terroryzm na Kaukazie, nacjonaliści i banderowcy na Ukrainie, rozszerzające się na Wschód NATO...a wszystko to finansowane przez światowego bandytę USA, żeby dumna Rosja nie nosiła za wysoko głowy. Dlatego Putin rozpętał wojnę na Ukrainie. Bo musi dbać o bezpieczeństwo swojego narodu!)


Jako 4-5 letnie dziecko wiedziałam wszystko o babcinym za wąskim kanale rodnym, porodach kleszczowych i rozerwaniach krocza, gwałtach mężowskich i skrobankach za radą lekarzy, by uniknąć śmierci podczas porodu. Znałam masę wyuzdanych historii relacji między babcią a jej mężem, który rzekomo mówił, że kobieta jest spluwaczką dla nasienia mężczyzny, a ożenił się z nią tylko po to, żeby wygrać zakład z kolegami, że każda kobieta jest do zdobycia.


Nasłuchałam się horrorów o relacjach babci z moją mamą. Mama już w łonie babci miała do niej tyle nienawiści, że kopała z całych sił i poodbijała babci nerki! A po porodzie poodgryzala brodawki podczas karmienia. Zaś później po karmieniu butelką darła się do czerwoności, aż ciocia mojej babci powiedziała:

- Zostaw ją, nie lulaj, nie widzisz, że ona z nienawiści do ciebie się drze? Jakby mogła, to by cię zabiła, spójrz w te oczy.


Co się "działo" w późniejszych latach między moją biedną babcią a "nienawistną mamą" - książkę można by napisać. A drugą z relacji babci z resztą społeczeństwa. W każdym bądź razie lekarze babci powiedzieli, że powinna mojej mamie zaraz po urodzeniu łeb ukręcić i na śmietnik wyrzucić.


Cóż pozostało mi robić jako 5-7 letniemu dziecku, które nie było w stanie uchronić babci przed prześladowcami? Zamiast cieszyć się życiem i dzieciństwem, lalkami, misiami i książeczkami - to martwić się, martwić i cierpieć razem z babcią.


Babcia skończyła germanistykę i pracowała jako starszy wykładowca na Politechnice Warszawskiej oraz w technikum samochodowym jako nauczyciel jęz. niemieckiego. Na studiach, a później w pracy robili jej same świństwa. I ciągle były na nią skargi.

Kiedyś obejrzałam klasówki, które przyniosła do domu do sprawdzenia i oceny. Zauważyłam, że za bezbłędne prace stawiała trójki. Zapytałam dlaczego?

Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale