Mam zwykłego Multiplexa. I mam zwykły dekoder. No i stare, komunistyczne gniazdko w ścianie - trochę rozklekotane.
Na ogół odbiera jak cię mogę. A czasem na każdym kanale wyświetla się komunikat "Brak sygnału". Wtedy muszę wyciągnąć wtyczkę z gniazdka i łapać sygnał w eterze. No normalnie w powietrzu. Pojawia się w okolicach 0,5 - 2 m od gniazdka. Przy szafie, na kocich meblach, tuż nad dywanem w różnych miejscach, albo gdzieś koło kaloryfera...
Dziś chciałam spędzić wieczór przed telewizorem, bo już dawno do niego nie zaglądałam. No i musiałam jak ten strach na wróble sterczeć z wyciągniętymi kończynami, w buddyjskich pozycjach lotosu pod szafą. No ja dziękuję za taką pokutę.
Wkurzyłam się i trzasnęłam tą wtyczką, pocieszając się, że jak zwykle nic ciekawego w telewizorni nie było. No ale kurcze, stówę dałam za dekoder! Przecież to szlag człowieka może trafić!
Czy tu są jacyś prawdziwi mężczyźni z wykształćenia antenowcy, co by wytłumaczyli mi, dlaczego sygnał antenowy wyłazi z gniazdka? I jak go z powrotem wsadzić?



Komentarze
Pokaż komentarze (44)