Halo Halo
391
BLOG

Ekshibicjonizm osiedlowy - czyli na złość Hamiltonowi

Halo Halo Rozmaitości Obserwuj notkę 16

No jeszcze mi ten Hamilton zalega sprzed kilku dni! Kto to słyszał, żeby tak bać się otwartości uczuć i faktów? Ta notka jest behawioralną terapią dla niego na siłę. Polega ona na zawaleniu człeka zjawiskiem, którego się boi w najpiękniejszy sposób. I wówczas pacjent przestaje się bać. A więc...: :)

 

Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, żyła sobie Halo na swoim osiedlu. Była tak przywalona masą kłopotów i problemów ponad siły, że marzyła aby z tego osiedla uciec, bo miejsce jej życia kojarzyła z piekłem, choć to nie ono było przyczyną takich jej odczuć. (Osiedlowe krzaki wówczas sięgały do pasa.)

Chciała uciec na pustynię zwaną Saharą – z dala od ludzi i wszystkiego co ludzi przypominało. Przez myśl przepuszczała w ostateczności porwanie przez Arabów. Na Saharę. Bo czasem zdarza się, że Araby porywają młode, piękne dziewczyny tam do siebie.

Kiedyś Haloś poszła na skraj osiedla, za którym rozciągało się pole kapusty. Usiadła na jednej z nich i patrzyła w olbrzymią, czerwoną kulę zachodzącego słońca. Gadała se z Bogiem w myślach:

„Panie Boże dopomóż abym stąd wyprowadziła się. Zabierz mnie na Saharę”.

Wtedy na Halo spłynął dziwny spokój i przemówił Bóg. Tzn. na mózg Halosia naparła silna myśl, którą można ubrać w słowa:

„Tu jest twoja Sahara. I tu jest twoje imperium”.

Wrócił Haloś zniesmaczony do domu. Cóż było robić skoro zamiarem Boga było trzymać ją w piekle? Jedyne co pozostało, to zakasać rękawy, ugasić pożar piekła i na zgliszczach zbudować… raj.

Wziął się Haloś za robotę. Ciężko było. Dziesięć lat jej się zeszło, a nawet więcej. Niech będzie krakowskim targiem - 15. Okazji do wyprowadzki jak nie było, tak nie było. A krzaki w tym czasie rosły…

Po 10 latach, któregoś dnia rano mama Halosia wyjrzała przez okno i zawołała:

- Ola, zobacz jak te krzaki urosły. Dopiero co do pasa nam sięgały, a już prawie pod same okna!

Rzeczywiście. To było niesamowite wrażenie, kiedy człek uświadomił sobie, że przez 10 lat nie rejestrował tego, co wokół niego rosło.

Dziś Haloś jak żył tak żyje nadal na tym samym osiedlu. Młodzi wrzaskliwi powyprowadzali się na Zachód, albo inne osiedla. Założyli rodziny.  Zostali sami staruszkowie. Cisza, spokój, po osiedlu lata dzika zwierzyna i czuje się wspaniale – koty, jeżyki, przepięknie śpiewające ptactwo…

Dziś Haloś może z dumą rzec:

Tu jest moja Sahara, tu jest moje Imperium i tu jest mój… EDEN. :)

 

P.S. Legenda do niektórych zdjęć:

Zdjęcie nr 5 - na ławeczce, w kontenerku Polduś, kot Halo zabrany na spacer.

Zdjęcie nr 6 - gdy Halo miała 7 lat, na końcu tego chodniczka stał betonowy krąg, w który Halo rąbnęła mostkiem i mało nie straciła życia, jak opisała w jednej z poprzednich notek. Krzaków dookoła wówczas wcale nie było.

Zdjęcie nr 10 - jest i efekt halo między drzewami. :)

 

Zobacz galerię zdjęć:

Halo
O mnie Halo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Rozmaitości