To nie eksperyment. Naprawdę wołam pomocy. Wczoraj zapierałam się, że nigdy w życiu nie zawołam i dziś dostałam w łeb od Pana Boga, żeby nigdy nie mówić nigdy.
No więc do jutra mam skomponować piosenkę (na szczęście już ostatnią) na dzień mamy. I musi być katolicka - podziękowanie Bogu za matki. Cały weekend cisnęłam mózg i wychodziło mi samo badziewie, albo nie wychodziło nic. Napisałam durną pierwszą zwrotkę. Stanęłam na refrenie i dalej ni w ząb, a jeszcze druga powinna być. No i muzyka. Jeszcze w parę godzin muzykę muszę napisać. Z tym to akurat nie problem.
Kto mi pomoże? Chociaż jakieś natchnienie mi wleje? Myśl podsunąć, kwestię, poszerzyć mi horyzonty myślenia... Jakimi słowami i za co można Bogu dziękować za matki? Niby oczywiste, ale mnie się zatkało.
Napisałam - oczywiście beznadziejnie - tak:
I zwrotka:
Dziękujemy Ci Boże za Twe dary.
A największy z nich to nasze mamy.
Dziś im wszystkim małe serca oddamy,
By zobaczyły jak bardzo je kochamy.
Refren:
Utknęłam.
Co napisać? Do Ciebie Boże wołamy, usłysz nasze dziękowania? Dzięki Ci o Panie, że nam dałeś mamy?
Koszmar! Ja zaraz eksploduję! Zacięło mi się w mózgownicy. No nie ruszę, a czas ucieka. W dodatku ta pierwsza zwrotka też mi się nie podoba. I zgubiłam scenariusz uroczystości. Bo ja już stara pierdoła jestem, ciągle coś gubię, zapominam, przekładam i znaleźć nie mogę.
POMOOOOOCY !!! RATUJCIE !!!



Komentarze
Pokaż komentarze (23)