Gdy podczas maratonu prób i imprez z okazji Dnia Matki i Tatki patrzę na te moje aniołki jak pięknie szeroko buzie otwierają, żeby wierszyki wyraźnie powiedzieć i piosenki zaśpiewać, jak machają tymi łapeczkami i wierzgają nóżętami, żeby zatańczyć, choć niektóre niedawno co na nogi stanęły... Gdy widzę jak się starają i dają z siebie wszystko, żeby tym mamciom i tatciom prezent zrobić, serca oddać na dłoniach, a po występach jak są zadowolone – to myślę: „Jestem z siebie dumna. Nauka nie poszła w las. Ciężka praca zaowocowała, a ‘po owocach ich poznacie’… :)
A potem wieczorem łypnę okiem na Salon… I gdy widzę jak tu machają łapskami i wierzgają kopytami… to staje mi w głowie pytanie:
Czym różni się człowiek dowartościowujący się i doceniający siebie za dobrze wykonaną pracę (niekoniecznie zawodowo – zarobkową, choć głównie), od człowieka dowartościowującego się poniżaniem, upokarzaniem, obrzucaniem wulgaryzmami, wykpiwaniem i wyszydzaniem innych?
A że upały nastały i wygłupiać mi się chce, bo strosząc się na śmiertelną powagę w upały to tylko kitę można odwalić, zatem po głowie chodzą mi możliwe odpowiedzi:
a) zawartością lodówki
b) tym co zjadł na śniadanie
c) wielkością wątroby i ilością wydzielanej żółci
d) porą dnia, w której oddaje stolec
e) orientacją na obiekt (nie mylić z orientacją seksualną)
f) rodzajem tworzywa wypełniającego powleczenie pościelowe (kacze pierze–poliester)
g) rodzajem bielizny osobistej (majtki mama size – stringi)
h) metrażem wynajmowanego garażu
i) odległością miejsca zamieszkania od sklepu z tytoniami i alkoholem
j) pojemnością płuc i objętością wydychanego powietrza
k) intensywnością zarostu twarzowo – klatkowo – plecowo - kończynowego
l) formą życia w poprzednim wcieleniu
ł) inne...
Chętnych do wygłupów w upały zapraszam do udziału w ankiecie, jednocześnie polecając, aby właściwe refleksje i prawidłowe wnioski zachować głęboko w duszy dla siebie. :)



Komentarze
Pokaż komentarze (45)