Nic mnie bardziej nie wkurza jak infantylizm dorosłych. Bo to podstawowy objaw wszelkich zaburzeń osobowości i chorób psychicznych.
Dwa egzemplarze, zajmujące jedne z najwyższych stanowisk w państwie przychodzą se do zwykłej, publicznej knajpy, która im się natrafiła na trasie i omawiają w stylu gówniarzy z podwórka, ściśle tajne sprawy najwyższej wagi państwowej.
Nie wiem, ale mnie się wydaje, że takie sprawy to się powinno omawiać w specjalnie strzeżonych budynkach rządowych i dźwiękoszczelnych pokojach… Ale może ja jakaś nienormalna jestem? W końcu w Tworkach na depresję byłam leczona 15 lat temu i się z niej nie wyleczyłam…
Kiedyś u nas w Tesco było stoisko z podsłuchami do kupienia. Już za kilkaset zł można było kupić podsłuch w długopisie lub w obcasie buta.
W publicznej knajpie KAŻDY może wszystko i wszystkich nagrać – kelner, kucharz, sprzątaczka, szatniarz – dla zwykłej zabawy.
A teraz trzepanie piany, że destabilizacja kraju, uruchomienie całego aparatu państwowego, napad i awantura w redakcji w poszukiwaniu w dziennikarskich laptopach tajnych sił kierujących międzyplanetarnym spiskiem terrorystów-ufoków (mówiąc obrazowo) w celu zamachu stanu i obalenia rządu… Normalnie urojenia prześladowcze jak nic.
Jak się włączy telewizornię na wiadomości ze świata polityki, to tak jakby ciągle leciał film „Lot nad kukułczym gniazdem”…
I ja – podatnik – za ten cyrk płacę. No chyba rząd dba o zapewnienie mi terapii śmiechem w leczeniu depresji. Tylko mnie to wcale nie śmieszy… :(
Kabaret na resorach pełną parą przykuwa uwagę infantylnej części społeczeństwa. A za plecami cwaniaki kradną ile wlezie i gdzie się da. Chociażby taki T-mobile – jak opisywałam w poprzednich notkach.
Nasz autorytet w psychiatrii – prof. Tadeusz Bilikiewicz pisał w podręcznikach dla studentów (Psychiatria Kliniczna):
„W środowisku, w którym dokazują chorzy psychicznie – na leczenie do psychiatry przychodzi najczęściej jako pierwszy ten zdrowy, najsłabszy psychicznie, wykończony nerwowo przez chorych”.
Wykończą nas chorzy psychicznie. W poprzednich wiekach Zachód dbał u siebie, by chorzy nie rozmnażali się i byli izolowani od społeczeństwa. Polska – jako jeden z najbardziej tolerancyjnych krajów świata – przyjmowała z otwartymi rękami każdego gnębionego… I mamy co mamy. Czyli w zasadzie już żadnego wyboru. :(


Komentarze
Pokaż komentarze (3)