Za mojego dzieciństwa zastanawiano się, co jest lepsze dla kraju - baran na czele stada lwów, czy lew na czele stada baranów. Po latach obserwacji stwierdzam, że wariant jaki obecnie mamy w kraju nie pasuje ani do jednej opcji, ani do drugiej. A jaki mamy? A nie powiem, bo mnie wyrakietują w Kosmos. :)))
Jeden poseł z opozycji siedzi, zrzędzi i wiersze pisze:
'adziadziadzia... adziadziadzia... sitwa, brzytwa, mafia, camorra...'
Drugi poseł z koalicji wietrzy katastrofę gospodarczą pod koniec roku, bo Polak teraz nie kupi pomidorów i śliwek po 1,50 zł (deflacja), gdyż będzie czekał, aż w zimę będą po 0,50 zł. Jak to w zimę, wiadomo - śnieg, urodzaj na śniegu... No a jak teraz człek zaciśnie kiszki na supeł i zamorzy się głodem, to na mur beton pomidory do grudnia spadną.
Trzeci senator walczy z biedakami - staruszkami, co darmowych leków chcą, bo przerażony, że jak jednym da to zaraz będą chcieli wszyscy i spod roszczeń biedak wygrzebać się nie będzie mógł. Nie wiem tylko dlaczego dał cynk publicznie, że staruszki mają prawie 200 zł pampersowego? Przecież zaraz cała Polska wystąpi o pampersowe! Podejrzewam, że w szczególności służby mundurowe.
Jakoś nie słychać ministra finansów - obywatela Szczurka. Cicho siedzi. Podejrzewam, że ze stresem pourazowym walczy za pomocą mutyzmu wybiórczego jak na to wszystko patrzy.
Wiecie co, proszę Państwa? Ja byłam w Tworkach. Tam są normalni ludzie, proszę Państwa! :DDD


Komentarze
Pokaż komentarze (9)