Wczoraj obejrzałam program na TVP Historia o generale Tadeuszu Rozwadowskim.
Dowiedziałam się z niego, że miał wielkie zasługi w walkach o ustalenie naszych wschodnich granic do 1923 roku. I im większe miał zasługi, tym bardziej był przez Józefa Piłsudskiego odsuwany na poboczne tory działań.
Podobno przed Bitwą Warszawską Piłsudski przeszedł załamanie nerwowe i oddał się po cichu do dyspozycji premiera Witosa. Bitwa została wygrana dzięki skutecznej strategii generała Rozwadowskiego. Po bitwie zasługi jego zostały umniejszone, a Piłsudski przypisał zwycięstwo sobie.
Po zamachu majowym w 1926 r. na demokratycznie wybrany rząd – Piłsudski obiecywał pojednanie ze wszystkimi, którzy nie stanęli po jego stronie, lecz po cichu aresztował generałów i wtrącił do więzień. Generał Rozwadowski spędził tam rok czasu w skrajnie wyniszczających warunkach i z tego powodu bardzo podupadł na zdrowiu.
Czyli kogo mamy za bohaterów i komu stawiamy pomniki? Ludziom nieuczciwym, bezwzględnym, okrutnym, żądnym władzy i idącym po trupach do celu?




Komentarze
Pokaż komentarze (10)