Dzwoni Rycho z PKW do Krzycha z Obwodowej nr 1:
- Ty stary, kompy wysiadły i nie ruszą przed Bożym Narodzeniem, a wyniki musimy podać, bo nas ugotują żywcem. Ile tam u was poszczególni zdobyli poparcia, dyktuj wyniki, trzymam długopis, piszę…
- PiS tyle, PO tyle, PSL tyle…
- Dobra dzięki.
Dzwoni Rycho z PKW do Zdzicha z Obwodowej nr 2:
- Cześć stary, słuchaj, problem mamy, kompy do Nowego Roku nie ruszą, informatycy leżą pod stołem zachlani i leją łzy… kurde, trzeba choć jakie cząstkowe wyniki rzucić mediom, bo nam łby poukręcają… Dyktuj, jakie liczby u was…
- PiS tyle, PO tyle, PSL tyle…
- Dobra stary, dzięki, mamy coś na początek.
Dzwoni Rycho z PKW do Tadka z Obwodowej nr 3:
- Czołem stary, wiesz już w czym rzecz. Obedrą nas ze skóry za te popsute kompy. Dawaj wasze wyniki, żeby cokolwiek rzucić ludowi na blat. Potem jak kompy ruszą, dorzuci się resztę…
- PiS tyle, PO tyle, PSL tyle…
- Dzięki stary. Kurde do rana muszę obdzwonić jeszcze 150 punktów, żeby choć ze świętokrzyskiego już było wszystko. Kurde, normalnie nie wyrobię. Trzymaj się stary.
Rycho nad ranem…
- Uffff… dobra. Mamy świętokrzyskie. Dziś obdzwaniamy małopolskie, jutro kujawsko – pomorskie… Pani Kasiu, pani zwołuje konferencję, że mamy cząstkowe ze świętokrzyskiego!
Konferencja:
- Szanowni Państwo… mamy już cząstkowe wyniki…
I w tym miejscu odzywa się Jan Mazur - zastępca przewodniczącego Wojewódzkiej Komisji Wyborczej w Kielcach:
- A skąd macie? Przecież ja nie wysłałem jeszcze żadnego protokołu!
Rycho z PKW do siebie w duchu:
- O rzesz kurrrr… mać! Zapomniałem do Mazura zadzwonić i powiedzieć mu o naszej akcji „PKW na telefon”. Cholerrra jasna, czego ten ciołek się wepchał na tapetę? To głąb jeden! Nie mógł się domyślić, że ratujemy sytuację? Wszystko trzeba mu jak dziecku tłumaczyć? Fak, fak, fak! Pani Kasiu, nie mogła mi pani przypomnieć? Rzesz... wszystko na mojej głowie! Łącznie z tymi pijanymi informatykami pod stołem. Nie wytrzymam, po prostu nie wytrzymam… Nic się w tym kraju nie da porządnie zrobić. Zawsze jakiś będzwał wszystko zepsuje!
I w tym miejscu, proszę Państwa urywa się nasza historyjka z jednego dnia ciężkiej pracy PKW, która wyjaśnia cuda w tym kraju. Cud w świętokrzyskim i cud wydawania przez naszych polskich VIP-ów po 20 000 zł na telefony – jak w przypadku posła Hoffmana.
Gdybyśmy dopisali historyjkę z drugiego dnia prac PKW – mielibyśmy wyjaśniony również cud wydawania po 15 000 zł na taksówki przez naszych Vipów – jak w przypadku posłanki Krystyny Pawłowicz.




Komentarze
Pokaż komentarze (16)