Wczoraj – po II turze wyborów samorządowych – Jarosław Kaczyński stanął przed kamerami i z zadowoleniem wypowiedział się o rosnącym poparciu dla jego partii. Z satysfakcją podkreślał coraz wyższe procenty i prorokował nadchodzącą w Polsce zmianę.
Jednocześnie 13 grudnia zamierza wyjść na ulice Warszawy protestować przeciwko… no właśnie. Przeciwko czemu konkretnie? Nierzetelności liczenia głosów, wypaczaniu, czy wręcz fałszowaniu wyników wyborczych?
W zestawieniu tych dwóch faktów, człowiek ten wyraźnie, bez zbędnych ogródek daje do zrozumienia, że jego partia czerpie korzyści moralne i faktyczne (wzrost poparcia) dzięki matactwom - nierzetelności, wypaczaniu i/lub fałszowaniu wyborów i/lub sondaży, których to wyniki też od lat są manipulowane i nieprawdziwe według jego wyznawców.
Jeśli zaś partia ta nie korzysta z matactw wyborczych, gdyż jej prezes i członkowie wiedzą w skrytości ducha, że przebiegają uczciwie, to jaki mają cel w robieniu ulicznych zadym przeciwko rzekomym fałszerstwom? Robienie ludziom wody z mózgu? Wzbudzanie w obywatelach lęków, zaostrzanie chorym psychicznie paranoi? Wypromowanie siebie na pomówieniach, kłamstwach, propagandzie? Destabilizację państwa?
Jarosław Kaczyński nie ukrywa swojej nieuczciwej natury i niecnych postępków. Podaje nam ją jak na dłoni.
Kim są ludzie, którzy święcie wierzą, że nieuczciwy z natury człowiek, który nie ma za grosz wstydu w prezentowaniu już na starcie swojej nieuczciwości – po zwycięstwie i przejęciu władzy będzie postępował z obywatelami uczciwie? Naiwniakami? Za słabo powiedziane.
Wyznawcy Kaczyńskiego z pogardą nazywają wszystkich Polaków, którzy go nie popierają – lemingami, jednocześnie niszcząc ich wrogością, agresją, poniewieraniem godności. Argument za przemocą psychiczną: Platforma postępuje źle, nieuczciwie a oni na nią głosują. Ok. Co Platforma, a nawet rządząca koalicja robi źle, po cwaniacku – każdy głupi widzi. Ale co PiSiaki chcą nam wepchnąć w zamian? Kijek w miejsce siekierki? Zamienił stryjek siekierkę na kijek, tak?
Zatem skoro niepopierający Kaczyńskiego to lemingi, można by bez wyrzutów sumienia ogrom jego wyznawców (podkreślam ogrom, bo nie wszystkich) nazywać głuptakami. Stwórzmy definicję głuptaka na potrzeby polityczne:
Głuptak – człowiek żyjący w oderwanym od realiów świecie, w świecie marzeń i fantazji, które to marzenia centralizuje w osobie Jarosława Kaczyńskiego, że jest narzędziem do ich spełnienia. Człowiek wykazujący elementarne zaburzenia postrzegania i logicznego myślenia. Człowiek ziejący nienawiścią i agresją, że nie może wciągnąć i podporządkować sobie wszystkich Polaków w swój chorobowy świat urojeń.
Pierwszego dnia Adwentu składam prośbę na ręce Pana Boga:
Boże, ocal nas przed tym PiSim zagrożeniem.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)