Ech, wszyscy już będą mieli mnie za zdrajcę... Ale cóż. :)
Gdy jedna partia ma monopol na władzę i obsadzone wszystkie najwyższe, państwowe stanowiska, a zbyt długo siedzi u władzy - to jest źle. Zaczyna robić co chce i popadać w układy mafijne. Taka prawidłowość, bo ludzie są jacy są. Nie mają dobrej natury.
Przodownictwo Dudy dało Platformie przytczka w nos. Wielkie poruszenie. Nałęcz zdradzał poważny niepokój...
Nikt rozsądny nie chce Polski Kaczyńskiego i Macierewicza. To jasne jak słońce.
Ale myślę, że dobrze byłoby, gdyby Duda wygrał drugą turę. Byłby hamulcem dla Platformy. A także bodźcem mobilizującym tzw Polaków racjonalnych w jesiennych wyborach parlamentarnych do zjednoczenia się przeciw PiSowi.
Ciekawa jestem tego człowieka...
Czy udałoby mu oderwać się, odgryźć od korzeni PiSu? Być samodzielnym? Gdyby udało - byłby to początek końca Platformy. :)
Gdyby jednak nie udało mu się i jego własna partia zjadła go, a to zjedzenie zapowiada Kaczyński swoją postawą dzisiejszego triumfalnego mówcy po ogłoszeniu wyników wyborczych, wielkiego mówcy, choć nie brał udziału w wyborach, potraktowanie Dudy jak podległego mu chłoptasia poprzez próbę zabłyśnięcia przed nim, mimo że to Duda jest dzisiejszym zwycięzcą... więc gdyby Dudzie nie udało się uwolnić od toksycznej, politycznej rodzinki... byłby to początek końca PiSu. :)
Biorę jednak pod uwagę możliwość, że elektorat pozostałych kandydatów, którzy dzisiaj odpadli - przejdzie na stronę Komorowskiego i dalej nic w Polsce nie zmieni się.
Hmmm.
Ja w każdym bądź razie nadal udziału w wyborach nie biorę. Ja trzymam z tą olbrzymią częścią narodu (prawie 70% uprawnionych do głosowania), którzy czekają na sensownych ludzi w polityce. Bo w nich jest przyszłość Polski. To drzemiący wulkan siły i potęgi decyzyjnej. I kiedyś rozkwitnie. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (28)