W młodości zajmowałem się fotografią. Z jej historii wiemy, że przez długi czas nie była uznawana za dziedzinę sztuki. Nic dziwnego – fotograf obsługiwał urządzenie mechaniczne, przeprowadzał kilka procesów chemicznych i, w rezultacie, otrzymywał lustrzane odbicia obiektów – obrazki o dość specyficznej estetyce: niewielkie, czarno-białe, beznamiętnie oddające każdy szczegół.
Z czasem przyzwyczajono się do tej estetyki i uznano, że fotografia nadaje się do dokumentowania wydarzeń, oraz jako ilustracja w prasie, książkach, katalogach, reklamach. Pojawili się też fotografowie uznawani za artystów. Domowe albumy wypełniały się rodzinnymi zdjęciami, które stawały się coraz łatwiejsze do wykonania i coraz częściej kolorowe. Dziś aparaty w telefonach utrwalają obrazy wszystkiego, nawet potraw przed ich zjedzeniem i przesyłają te sprawozdania w świat.
Ja zrezygnowałem z uprawiania fotografii, gdy cyfrówki zalały nas obrazkami, o których zapomina się minutę po ich obejrzeniu. Chciałem, aby to co mam do powiedzenia – obrazem lub słowem – pozostawało z odbiorcą na nieco dłużej.
Dziś korzystam z narzędzi AI: do wyszukiwania informacji – głównie wymagających skorzystania z wielu źródeł i podania mi ich w formie syntezy, do porządkowania własnych notatek, do poszukiwania kontrargumentów wobec własnych propozycji, do nadawania struktury przygotowywanym tekstom. Przyznam, że lubię ten beznamiętny, informacyjny styl, który dostroiłem w ustawieniach modeli których używam.
Staram się, aby warstwa merytoryczna tego co mam do powiedzenia, była właściwie zrozumiana przez odbiorców. AI mi to ułatwia – jest lustrem kultury w którym odbijają się moje idee. Czasami widzę ich zniekształcenia – model kieruje się ku interpretacji, której chciałbym uniknąć; mam więc szansę doprecyzować tekst. Czasami model zaskakująco dobrze interpretuje koncepcję – co potwierdza, że jej opis ma większe szanse poprowadzić czytelnika we właściwym kierunku.
Forma ma dla mnie znaczenie drugorzędne. Na pierwszym planie jest możliwie czytelne przedstawienie tego, co wynika z moich osobistych doświadczeń i obserwacji, a co uznaję za potencjalnie pożyteczne i warte przekazania innym. Mechaniczna, beznamiętna aparatura AI coraz częściej mi w tym pomaga. I będzie to robić dopóki uznaję to za korzystne.
Czy efektem jest tylko ulotny tekst ginący w miliardach innych, czy coś więcej – czas pokaże.
30
BLOG
O tekstach pisanych z wykorzystaniem AI.
Czy znaczenie ma narzędzie, czy to, co stworzone przy jego użyciu?


Komentarze
Pokaż komentarze