Dom trafiony rakietą ciągle nieodbudowany
Usmiechamy sie heeej brygada!
Cóż szkodzi obiecać
Minął miesiąc i nikt palcem nie kiwnął - mówią Ipaństwo Wesołowscy z Wyryk. W ich dom trafila rakieta wystrzelona z jednego z myśliwców neutralizujących drony-wabiki
Ostatnie piętro przykryte prowizoryczną plandeką, dziura w ścianie i na suficie, wybite okna - to przerażający widok, jaki państwo Ala i Tomasz Wesołowscy zastali feralnego poranka po ataku. W ciągu następnych godzin i dni, wielokrotnie słyszeli zapewnienia, w tym z ust samego Ministra Obrony Narodowej. "Odbudujemy wam dom", "Nie zostawimy was tak" i podobne.
Po ponad miesiacu - Jest gorzej, jesteśmy załamani,zapomnieli o nas
- Jest dziura w ścianie, dziura w suficie. Do środka leje się woda, my próbujemy to łapać w miednice, wanny ale przecież to nic nie daje - załamuje się pani Ala. Okazuje się, że od ponad miesiąca w Wyrykach nie pojawiła się żadna obiecana ekipa budowlana. Nie tylko nikt nie zaczął nic odbudowywać, ale nawet nie posprzątano, nie przygotowano budynku do naprawy.
- Mury piją wodę, przecież to trzeba już równać z ziemią, bo zaraz się zawali - tłumaczy pan Tomasz. Mężczyzna jest załamany
O nas wszyscy zapomnieli. Jak telewizja wyjechała, o naszym domu przestało się pisać, to koniec. Nikt palcem nie ruszył
ps.
Cóż szkodzi obiecać


Komentarze
Pokaż komentarze (18)