Sposób na Czochralskiego
Jest taka książka „Sposób na Alcybiadesa", w której uczniowie znajdując „sposób" na jeden przedmiot (historię) i nauczyciela, odnoszą sukces we wszystkich dziedzinach.
Myślałem długo, co może być polskim asem, od którego zacznie się prosperity naszego kraju. W końcu wymyśliłem: jest to sztuka filmowa.
Zupełnie nie rozumiem fenomenu absolutnej dominacji amerykańskiej w tej dziedzinie. Filmy typu „Władca pierścieni", czy „Gwiezdne wojny" odniosły wielkie sukcesy komercyjne i propagandowe. Czy w Polsce nie można zrobić takich filmów?
Niech koszt takiego filmu wynosi kilkadziesiąt mln Euro. W Polsce i na świecie takie pieniądze są do uzyskania, tylko trzeba naprawdę mieć dobry pomysł na takie przedsięwzięcie. Najważniejsze to uwierzyć, że w Polsce można zrobić film, który obejrzy kilkaset milionów ludzi.
Może nie mamy odpowiednich reżyserów i aktorów. Pewnie trochę tak jest. Zmarnowanie takich tematów, jak „Wiedźmin", czy „Ogniem i mieczem" (ten sam Aktor w roli głównej!) było naprawdę spektakularne. Ale może warto kupić naszego rodaka Polańskiego, czy innego sławnego reżysera, aby nas wspomógł. Ostatecznie, już mamy trenera holenderskiego polskiej reprezentacji...
Poniżej ośmielam się poddać naszym Film-maker'om pomysł na film- samograj, mianowicie biograficzny obraz naszego wielkiego naukowca Jana Czochralskiego.
Czołówka filmu mogłaby zaczynać się tak:
Mamy migawki z naszego życia elektronicznego- komputery, video, telewizja, Play-station II, satelity, itd. Zaglądamy do wnętrza tych urządzeń i widzimy układy scalone, diody laserowe, tranzystory. Możemy zobaczyć jak są one produkowane w wielkich fabrykach wyglądających jak laboratoria z filmów science-fiction. Widzimy jak mały zarodek krzemu, czy arsenku galu, wyciąga z roztopionego materiału kryształy o wadze tony, w których wszystkie atomy są ustawione w idealnych rządkach. Mały zarodek zmienia się w pióro profesora Czochralskiego, a roztopiony krzem w naczynko z roztopiona cyną, do którego przez omyłkę Naukowiec wsadza stalówkę i wyciąga pierwszy w historii kryształ metodą nazwaną od nazwiska wynalazcy. Naczynko z cyną zmienia się w szkolny kałamarz, do którego mały Janek w miasteczku Kcynia (koło Bydgoszczy) wsadza po raz pierwszy w życiu swoje pióro.
Stworzenie teorii fizyki kwantowej z jednej strony, a z drugiej podstaw technologicznych wytwarzania ultraczystych oraz uporządkowanych przestrzennie materiałów (czyli kryształów) pozwoliło na powstanie naszej elektronicznej cywilizacji. Pokażmy światu, że Polak miał w tym bardzo znaczący udział.
Przy okazji mamy fascynujący życiorys Jana Czochralskiego, z którego przytoczę kilka faktów:
- rzucenie szkoły w Kcyni (konflikt z nauczycielem) i wyjazd do Berlina,
- studia, wspaniała kariera naukowa w Niemczech, odkrycia, wynalazki, zaszczytne stanowiska,
- zaproszenie prezydenta Mościckiego (też chemik) do powrotu do Polski na stanowisko profesora na Politechnice Warszawskiej, rozpacz prasy niemieckiej, że Polska „kupuje" ich najlepszego naukowca (!!!!),
- stworzenie wspaniałego laboratorium w Warszawie,
- wielka jak ocean zawiść innych polskich profesorów, oskarżenia o kolaborację z Niemcami (w sprawie szyn w polskich kolejach),
- wojna, syn w Wermachcie (żona była Niemką), wyjątkowe traktowanie wielkiego Profesora przez władze niemieckie, co pozwala na ratowanie wielu Polaków, a także na zachowanie „substancji" naukowej- laboratorium, pracowników, studentów, wiedzy pisanej i mówionej.
- koniec wojny. Oskarżenia o kolaborację z Niemcami, rewanż wielu profesorów za bycie nikim w porównaniu do J. Czochralskiego,
- zesłanie do Kcyni, założenie małej fabryczki chemicznej, śmierć bez wzmianki w gazetach.
Czy to nie jest podstawa do fascynującego scenariusza?
,
Myślę, że po super „ambitnych" filmach typu „Edi", czy „Plac Zbawiciela" warto dać Polsce i światu sygnał, że nasz kraj to nie tylko żebracy i bankruci, ale że ma ambicję stać się nowoczesnym krajem europejskim tworząc od nowa narodowego bohatera- Jana Czochralskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze