Czy patenty są moralne, czy wręcz przeciwnie?
W artykule „Prawa Natury" starałem się podać definicję słowa „moralny". Według mojego (i nie tylko) rozumienia, moralne jest coś, co jest zgodne z podstawowym prawem Natury: maksymalizacji ilości naszych genów.
W tekście poniższym chciałbym podać dwa przykłady z funkcjonowania naszej cywilizacji dotyczącej spraw patentowania. Przykłady te niech stanowią podstawę do zastanowienia się, czy patenty są moralne, czy wręcz przeciwnie.
- Przykład 1- lek przeciw AIDS.
Załóżmy, że lek taki opracowuje firma szwajcarska Glaxo. Jej zespół badawczy wydaje na to 100 milionów Euro. Udaje się jej lek stworzyć, patentuje go we wszystkich krajach świata, osiąga stan monopolisty i zaczyna sprzedawać po 100 Euro za tygodniową dawkę. W ciągu dwóch lat nakłady na badania się zwracają, a firma zaczyna osiągać dochody kilkuset milionów rocznie, bo koszt wyprodukowania tej tygodniowej dawki nie przekracza 10 Euro.
Oczywiście, kilkaset Euro miesięcznie na leczenie mogą wydać ludzie o dochodach kilku tysięcy Euro, ale nie Murzyn, albo Ukrainiec, co zarabia np., 300 Euro.
Znając recepturę, podobne lekarstwo mogłyby wyprodukować dziesiątki innych firm (np., Polfa!) i sprzedawać po 15 Euro. Firma szwajcarska zresztą też mogłaby produkować 100 razy więcej i sprzedawać po tej cenie. Ale celem firmy jest nie uszczęśliwianie ogółu, tylko maksymalizacja zysku, który jest oczywiście największy w warunkach pełnego monopolu. Dlatego dyrektorzy firmy zarabiający milion Euro miesięcznie skutecznie korumpują polityków, aby tylko nie uchwalili prawa, które im ten monopol zabierze.
W rezultacie miliony ludzi umiera (tracimy ludzkie geny!).
Argument zwolenników patentów jest zawsze taki sam: firma szwajcarska nie wydałaby 100 milionów Euro na badania, gdyby nie spodziewała się zysków na poziomie kilku miliardów Euro.
Problem polega jednak na tym, że lek został wyprodukowany nie dzięki 100 milionom Euro firmy szwajcarskiej, tylko 50 miliardom, które podatnicy w krajach cywilizowanych wyłożyli wcześniej na badania naukowe związane z nowym lekarstwem, oraz kilku miliardom, które zainwestowały inne firmy farmaceutyczne, ale niestety spóźniły się z opracowaniem leku. Tych ostatnich nie należy jednak bardzo żałować- odbijają sobie porażkę na innych lekach, w których to one były najszybsze. Natomiast tysiące naukowców, bez pracy których lek by nie powstał, żadnych tantiem od koncernu szwajcarskiego nie pobiorą. Podatnik zaś jest w ewidentny sposób okradziony. Najpierw wyłożył sporo pieniędzy na badania, a potem za lekarstwo musi płacić kilka razy więcej, niż jest warte.
Czy gdyby nie było praw patentowych, nowy lek by powstał?
Ja twierdzę, że tak. Koncern szwajcarski działałby tak samo, gdyby dyrektor zarabiał nie milion, a sto tysięcy Euro, a kierownik laboratorium zamiast dwudziestu tysięcy, na przykład osiem tysięcy. Filozofia koncernu byłaby jednak inna- zamiast wydawać miliony na prawników ścigających konkurencję, trzeba byłoby się nastawić na działanie w warunkach pełnej konkurencji- produkować taniej i lepiej, co dla konsumenta zawsze jest błogosławieństwem.
- Przykład 2- Nowy materiał izolacji bramki tranzystora
W zasadzie przykład jest podobny do pierwszego, ale może mniej drastyczny, bo dotyczy życia ludzkiego tylko pośrednio.
Załóżmy, że na Uniwersytecie South Carolina wymyślono nowy sposób wytwarzania izolacji bramki tranzystora. Wynalazek jest rewelacyjny, bo pozwala tworzyć tranzystory mogące pracować 100 razy szybciej.
Wynalazek zostaje opatentowany, patent szybko przejmuje firma Motorola i to ona będzie robić wszystko, żeby żaden Intel, ani Philips, nie mógł z niego skorzystać. Uniwersytet i sami twórcy nowej technologii nie narzekają, bo Motorola im sowicie wynagrodziła rezultaty ich twórczej pracy.
Jeżeli jednak spojrzeć na sam pomysł izolacji, to okaże się, że nie mógłby on się pojawić bez setek innych badań zrobionych wcześniej w różnych laboratoriach za pieniądze podatników w dziesiątkach cywilizowanych krajów.
Załóżmy (całkowicie hipotetycznie!), że w Polsce jest Instytut Technologii Elektronicznej, w którym grupa genialnych naukowców opracowała sposób wytwarzania tranzystorów wcale nie gorszych od Motoroli, ale do pełni szczęścia brakowało tylko właśnie takiej izolacji. Gdyby nie patenty, mogłaby w Polsce powstać ultranowoczesna fabryka, dzięki której ilość ludzkich genów mogłaby znacznie wzrosnąć, zgodnie ze schematem: dochodowa produkcja- podatki na medycynę- lepsza opieka medyczna- więcej ludzi przy życiu.
Ktoś powie, no tak, ale działalność Motoroli w USA powoduje przecież to samo. Nie do końca. Jeżeli polska firma zabierze sto milionów Euro Motoroli, to uratujemy dużo więcej ludzi w Polsce, niż w USA. Dlaczego? Bo żeby uratować jedno dodatkowe życie ludzkie w USA trzeba np., 100 000 Euro, a w Polsce, gdzie ludzie umierają, bo nie ma tomografu pod ręką, wystarczy np., 1000 Euro. Oczywiście, w Senegalu wystarczyłoby i 10 Euro, ale tam nikt jeszcze tranzystora nie potrafi wyprodukować i należałoby się zastanowić, jak do tego doprowadzić, ale to nie ma nic wspólnego z tematem tego artykułu.
Tyle przykładów. To, co obserwuję w świecie wysokich technologii jest paranoiczne. Duże firmy patentują wszystko, co im do głowy przyjdzie. W 95% są to rzeczy już wcześniej opublikowane w różnych czasopismach naukowych. Strategia dużych firm jednak polega na tym, żeby można było oskarżyć każdego konkurenta o złamanie patentu. Zanim oskarżony się obroni, minie sporo czasu, podczas którego sprzedaż jest wstrzymana.
Duże firmy sobie jakoś radzą- mają prawników, mają inne patenty, za pomocą których mogą szantażować oskarżyciela, no i same w innej dziedzinie oskarżają inne firmy. I jakoś się to kręci, a przy okazji świat prawniczy, nic nie wytwarzając pożytecznego, napycha sobie sakiewki. Ale małym firmom łatwo nie jest, chyba że się schronią pod skrzydła jakiegoś giganta.
Warto na zakończenie dodać, że patenty, to nie wymysł ostatnich lat. Przywileje używania różnych wynalazków miały już średniowieczne gildie rzemieślnicze. Zniesienie takich przywilejów zawsze owocowało znacznym wzrostem produkcji i ogólnego dobrobytu. Uczmy się na doświadczeniach historycznych i walczmy o zniesienie patentów na świecie.
Warto też zajrzeć:
http://www.dklevine.com/papers/ip.ch1.pdf
http://liberator.lbl.pl/l/html/modules.php?name=News&file=article&sid=806


Komentarze
Pokaż komentarze