28 października 2006
Teletubiś (na stronie www.hazelhard.eu.org) zaargumentował, że etyka nie jest nauką. Nie do końca rozumiem, bo:
* w fizyce ciągle dokonujemy wartościowania. Na przykład mówimy: neutrino ma masę mniejszą od elektronu, a proton większą.
* w etyce oceniamy: ten czyn jest moralny (dobry), a ten niemoralny (zły).
Jaka tu różnica?
W mojej teorii świata, to czy coś jest moralne, czy nie, decyduje to, czy naszych genów przybyło, czy nie. Doprowadzam Murzynów do śmierci głodowej poprzez bariery celne- zmniejszam ilość genów identycznych z moimi (99,999%)- niemoralne. Wymyślam szczepionkę przeciw AIDS- ratuję ludzi- moralne.
Czy może być coś prostszego? Oczywiście, są sytuacje bardzo trudne, np., robić aborcję ciężko upośledzonego dziecka, które po urodzeniu będzie cierpieć koszmarnie, czy nie robić? Ale znowu, warto wtedy policzyć zysk/stratę naszych genów i okaże się, co lepiej zrobic.
Przykład jednak znacznie prostszy jest taki: Ostatnio założono blog Salon24, gdzie wielu publicystów z lewa i z prawa, a także nieprofesjonalistów, zamieszcza swoje teksty. Można powiedzieć: "wspaniale, wymiana informacji powinna wspomagać maksymalizację ilości naszych genów". Niestety, poziom potwornej agresji słownej u wszystkich jest tak duży, że blog wpisuje się doskonale w ton "debaty publicznej", gdzie się nie dyskutuje, a obrzuca inwektywami. Spirala poziomu agresji w naszym kraju wzrasta z dnia na dzień i najwyższy czas uzmyslowić sobie, że w ten sposób minimalizujemy ilość naszych genów.
Na stronie Hazelhard zamierzam od dzisiaj propagować zupełnie coś innego. Dlatego na wstępie deklaruję, że pp. Lepper, Giertych, Kaczyńscy, Gosiewski nie są mi wstrętni, wręcz przeciwnie, cieszę się, że istnieją i mam nadzieję, że po lekturze Hazelharda zaczną maksymalizować ilość naszych genów (np., poprzez budowę autostrad i wspieranie zaawansowanych technologii).
15
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (4)