Budżet Polski
Poniżej ośmielam się skomentować budżet naszego Państwa i propozycję jego modyfikacji. Dane wziąłem z internetu za rok 2005.
Na sumę wydatków ok. 220 mld zł (z deficytem ok. 35 mld zl) składają się następujące pozycje:
ok. 50 mld zł na emerytury. Tutaj chyba nic nie da się ruszyć.
ok. 30 mld zł na spłatę długu publicznego. Też nic nie wykombinujemy.
ok. 10 mld zł- składka do Unii Europejskiej- rozumiem, że dostajemy w zamian więcej, więc się nie czepiam.
ok. 30 mld zł- subwencje dla jednostek samorządu terytorialnego. To bym zmienił. Niech sobie samorząd terytorialny sam ściąga podatki!!!
Po dodaniu „drobiazgów" typu:
finansowanie dróg: 2 mld zł,
wydatki sądów powszechnych 4 mld zł,
itp.
wylądujemy na sumie ok. 130 mld zł, które są prawnie zdeterminowane.
Wydatki elastyczne to nieco ponad 90 mld zł.
Pozycją największą jest:
Różne rozliczenia: 52 mld zł. To jest zagadka, o rozszyfrowanie której proszę Wszystkich. Podejrzewam, że to są te wszystkie agencje, ale pewności nie mam. Próbowałem się dowiedzieć, ale bez rezultatu!!!
Administracja publiczna ok. 9 mld zł. Jeżeli weźmiemy liczbę urzędasów: 350 tys, to wypada na łebka bardzo mało. Myślę, że można uciąć do 4 mld zł na 100 tys urzędników.
Inne:
Obrona narodowa: 12 mld zł. Chyba trzeba zostawić.
Wymiar sprawiedliwości: 7 mld zł. Takoż.
Nauka: 3 mld zł. Zwiększyć dwukrotnie!!!
Szkolnictwo wyższe: 10 mld zł. Sprywatyzować i zrobić wyłącznie płatne.
Pomoc społeczna: 11 mld zł. Trudno ciachnąć tak od razu. Niech najpierw się bezrobocie zmniejszy do 2%.
Bezpieczeństwo publiczne: 9 mld zł. Trzeba zostawić.
itd.
Reasumując, na pierwszy rzut oka budżet wygląda strasznie mizernie, ale co począć, kiedy nasz PKB słabiutki. Budżet Państwa wynosi nieco ponad 20% PKB, co nie jest jakimś strasznie dużym procentem.
Czy Polak może płacić mniejsze podatki?
Jeżeli chodzi o podatek do budżetu, to musielibyśmy zrozumieć, co to są "rozliczenia różne". Jeżeli to jest jakaś lipa do skasowania, to moglibyśmy nie mieć deficytu budżetowego, bo to jest zadłużeniowa spirala śmierci.
Sprywatyzowanie szkół i służby zdrowia, zmniejszenie biurokracji, pozostawiłoby nieco pieniędzy podatnikom, ale niewiele, zwłaszcza, że niektórzy musieliby wydać sporo na leczenie, czy naukę dzieci.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)