Pan Rafał Ziemkiewicz zażartował, że On nie musi zajmować się poważnymi rzeczami, skoro ja tu piszę...
Piszę, ale niewielu mam Dyskutantów. Jednak nazwisko Hazelhard to nie Ziemkiewicz, a i poziom moich artykułów amatorski...
Ale się nie zrażam, i po budżecie, piszę o wyższych uczelniach... Może wzbudzi większe zainteresowanie...
Wyższe Uczelnie
Przede wszystkim muszą być płatne. Nie może być tak, aby polski biedny podatnik kształcił inżynierów, czy lekarzy dla bogatej Anglii, Irlandii i Niemiec.
Dla mało zamożnych niech będą kredyty w specjalnym banku, spłacane po zakończeniu studiów. Będzie to miało też wymiar praktyczny- młodzi ludzie będą musieli się zastanowić, czy studiują dla studiowania, czy aby zdobyć atrakcyjny finansowo zawód.
Bank na początku powstałby z naszych podatków. Po kilku latach, kiedy pierwsi absolwenci zaczną spłacać pożyczkę, nasze podatki będą mogły ulec zmniejszeniu.
W chwili obecnej nasze najlepsze uczelnie (Uniwersytet Warszawski j Jagielloński) plasują się w piątej setce uczelni na świecie. Jest to jeden wielki wstyd i coś, co pokazuje, jak bardzo mylą się ci, co twierdzą, że nasze wyższe uczelnie są na światowym poziomie. Nie są!!!
Pierwszym zadaniem Reformatora polskiej wyższej edukacji powinno być doprowadzenie polskich 5-6 elitarnych uczelni do poziomu światowego. Kandydatami, oprócz UW i UJ, są Politechniki Warszawska, Gdańska i Wrocławska, a także Akademia Górniczo-Hutnicza.
Właścicielem tych wszystkich uczelni na razie jest Państwo, więc ono ponosi odpowiedzialność za ich funkcjonowanie.
Jak z podrzędnej uczelni zrobić elitarną?
Przede wszystkim za profesora nie można zatrudniać człowieka, który jest o kilometry świetlne od światowej nauki. Test jest bardzo prosty: jeżeli ktoś ma w swoim CV wykłady zaproszone (invited speaker) na konferencjach międzynarodowych (nie w Polsce!), to może być (choć nie jest to jedyny warunek), jak nie, to niech pracuje gdzie indziej.
Od razu mogę oszacować, że 50-80% profesorów musiałoby się z tymi uczelniami elitarnymi pożegnać. Gdzie znaleźć lepszych? Pewnie w instytutach PAN wielu by się znalazło, a jak nie, to trzeba szukać w Europie i Ameryce (wielu polskich wybitnych emigrantów zgodziłoby się wrócić).
Charakterystycznym problemem polskich uczelni jest to, że nauczają, a coraz mniej prowadzą badań. Na badania trzeba pieniędzy, dużo pieniędzy. Jest to jeden z następnych tematów, ale już teraz anonsuję, że w moim programie byłoby znaczne zwiększenie finansowania badań naukowych, i to nie w rozlicznych instytutach, ale właśnie w tych elitarnych uczelniach, gdzie studenci od samego początku byliby wciągnięci w naukę na światowym poziomie.
Jednym z elementów nauki byłoby przejście w 50-80% na język angielski, co z jednej strony automatycznie podwyższyłoby poziom (literatura światowa jest tylko po angielsku), a z drugiej zachęciłoby wielu obcokrajowców do studiowania u nas (bardzo dobry biznes).
Jak studenta przymusić, aby uczył się jak oszalały? Jeżeli czesne wynosiłoby np., 1000 zł miesięcznie, to reguła, że 10% najlepszych studentów w następnym semestrze nic nie płaci, wpłynęłaby bardzo mobilizująco na wszystkich, bo 5 000 zł na semestr piechotą nie chodzi.
Oprócz tych kilku elitarnych uczelni niech będzie kilkanaście mniejszych, ale nie takich, jak teraz, większości prywatnych, które nic nie uczą, posiłkują się profesorami państwowych uczelni i funkcjonują tylko dlatego, że państwowe uczelnie oferują śmiesznie małe pensje profesorskie. W momencie płatności za studia we wszystkich uczelniach, małe pseudouczelnie umarłyby błyskawicznie, bo każdy wolałby studiować na porządnym uniwersytecie, po którym istniałaby szansa spłaty kredytu. W tych uczelniach „drugiej kategorii" znalazłoby pracę wielu profesorów zwolnionych z tych elitarnych.
Przypisanie uczelni do kategorii nie jest niczym zadekretowane. To przyszli pracodawcy muszą być przekonani, że Uniwersytet X jest lepszy od Uniwersytetu Y. Każda uczelnia musi więc robić wszystko, aby pokazać, że jest najlepsza i wysokość jej czesnego jest usprawiedliwiona wysokim poziomem.
Nie jestem przeciw prywatnej własności uczelni. Wręcz przeciwnie. Chętnie sprzedałabym politechniki i uniwersytety, bo „im mniej państwa, tym lepiej". Wtedy obniżka podatków mogłaby się odbyć jeszcze szybciej, bo pieniądze zasiliłyby wspomniany bank.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)