Jadłem wczoraj obiad w towarzystwie Hiszpana, który był bardzo zdziwiony, że w Polsce, ostatecznie europejskim kraju, piłka nożna nie jest sportem popularnym. „O żesz Ty, Potomku konkwistadorów”- pomyślałem sobie i spytałem dlaczego tak uważa. Powiedział, że nigdy o żadnym klubie polskim, ani o polskim piłkarzu nigdy nie słyszał. Wyprowadziłem Go z błędu, wspominając czasy jakeśmy medale na Mundialach zdobywali, i jak Górnik z Legią roznosiły kluby hiszpańskie, włoskie i angielskie. Bardzo się zdziwił- „Oh, really?”.
Przypomniało mi to pierwszą moją wizytę w Anglii w roku 1973, kiedy sporo ludzi mnie pytało, czy w Polsce ludzie używają lodówek, czy mamy telewizję, i czy mamy też płyny do zmywania naczyń.
Minęły lata, opinia o naszym kraju się powoli zmienia, ale niestety, bardzo powoli. Tak na dobrą sprawę chwalić się możemy tylko pływakami i siatkarzami. Nie mamy żadnego naprawdę sławnego film-makera (Polański za granicą), żadnego naukowca, żadnego pisarza, żadnej sławnej firmy. A jak się obejrzymy naokoło, to mniejsze Czechy mają Skodę, Finowie Nokię, Duńczycy Lego, Szwedzi IKEA’ę i Volvo. Najwyższy czas abyśmy w Polsce coś unikalnego stworzyli, a nie oglądali żenujące spektakle lustracji, seksafer i innych bzdur.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)