Wiele rzeczy wpienia mnie bardzo, ale jedna szczególnie. Robi się bez przerwy (na tym Forum również) nagonki na tych, co albo niedość dzielnie walczyli z komunizmem, albo się z komunistami dogadali na bezkrwawe przekazanie władzy.
Natomiast ewidentne przestępstwa ludzi władzy w PRL-u są zapomniane i nikt tym się nie interesuje.
Dam przykład Czarnobyla.
O wybuchu tamoż oficerowie Wojska Polskiego zostali poinformowani niemal natychmiast i ich dzieci dostały zapobiegawczo płyn Lugola. Wiem, bo byłem korepetytorem takich dzieci i miałem ofertę od ich ojca, żebym podał ten płyn swojemu dziecku. Zlekceważyłem zagrożenie, bo mam usposobienie raczej sceptyczne.
Cała reszta Polaków została poinformowana o katastrofie dopiero dzień później i płyn Lugola wszystkie dzieci wtedy dostały. Ale do tego momentu bawiły się w piaskownicach, których piasek świecił jak cholera. Wiem, bo miałem miernik promieniotwórczości i mierzyłem wszystko, co się dało.
Ale najgorsze było to, że rząd polski odrzucił propozycję dostaw bezpłatnych mleka w proszku z USA w ramach pomocy. Przecież nie będziemy od imperialistów dostawali pomocy, powiedział rzecznik rządu Jerzy Urban, i ... wysłał koce do USA dla tamtejszych bezdomnych.
Po paru miesiącach sprawdziłem "świecenie" mleka w proszku (w takiej niebieskiej folii) wyprodukowanego zaraz po wybuchu w Czarnobylu. Wskazówka licznika wychyliła się poza skalę!!!
Napisałem kilka listów do gazet, do Ministerstwa Zdrowia. Można się domyślać z jakim skutkiem.
W całej tej opowieści, przestępstw ewidentnych jest kilka:
1) niepoinformowanie Polaków o katastrofie,
2) opóźnione podanie płynu Lugola dzieciom,
3) produkcja promieniotwórczego mleka dla dzieci.
Wcale nie namawiam do wsadzania teraz za te rzeczy do więzienia. Ale konfiskata majątku... dlaczego nie? Na przykład od p. Urbana. Przydałby się na pokrycie leczenia chorych na raka (być może po zjedzeniu tamtego mleka).


Komentarze
Pokaż komentarze (12)