Po samoobronowych sexaferach, po taśmach pani Begger, po płonących sfastykach Młodzieży Wszechpolskiej, mamy następne "afery": a to p. Minister Fotyga się przejęzyczyła i chciała renegocjacji traktatu granicznego z Niemcami (chciała Wrocław oddać?), a to Prezydent Kaczyński razem z Ministrem Sikorskiem nazywają dziennikarkę "małpką w czerwonym", a to Arcybiskup Wielgus jest agentem UB, a to grupa 40 Posłów chce ustanowić p. Jezusa królem Polski.
Wymieniłem tylko kilka najważniejszych spraw żywo dyskutowanych w mediach. Gdybym miał wymieniać je wszystkie, dnia by mi nie starczyło!
Wszystko to skutecznie odsuwa dyskusję na temat najważniejszy w Polsce. Temat powszechnej niekompetencji. Zaczyna się od ministrów, posłów, ale potem mamy naukowców, nauczycieli, lekarzy, inżynierów, dziennikarzy, hydraulików, murarzy, rolników, a nawet sprzątaczki.
Zmiany w każdej dziedzinie życia są możliwe, ale wymagają postawienia tych niewielu kompetentnych na czele. Problem w tym, że niekompetentnych jest więcej i w warunkach demokracji mogą skutecznie opierać się wszelkim zmianom.
Weźmy przykład medyczny. Może i prof. Religa jest (był) świetnym chirurgiem, ale w starciu z tysiącami skorumpowanych i niedouczonych lekarzy, nie ma szans. Dlatego nic się nie zmieniło i nie zmienia. Podobnie jest w świecie nauki, gdzie Min. Kurzydłowski ma małe szanse na rozbicie skostniałych struktur.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)