Mieliśmy wczoraj wizytę jednego z odłamów naszej Rodziny. Gawędziliśmy całkiem miło przy francuskim winku o Dzieciach, Dziadkach, Wujkach i Ciociach, aż kogoś podkusiło aby przejść na tematy bieżacej polityki. Nie przypuszczałem, że może być to temat zapalny, bo nasi Goście od roku 1990 zawsze czytali "Nie", co budziło u mojej Żony i mnie odruch wymiotny, ale wydawało się, że teraz będziemy zjednoczeni we wspólnej niechęci do obecnej ekipy rządzącej. Okazało się inaczej, i w jednym szeregu znalazł się Urban, Łysiak i Ziemkiewicz, a w drugim szeregu Michnik, Kwaśniewski i Olechowski. Oczywiście, dyskusja przerodziła się w agresywną połajankę jednych przez drugich.
Piszę o tym niemal bez przerwy, że PiS wpuścił Polskę w bardzo niebezpieczny kanał szerzenia nienawiści. Jest to uczucie, podobnie jak miłość, zaślepiające tego, kto jest nim owładnięty.
Socjologowie mają taki przykład nazistowskich Niemiec, kiedy potrafiono błyskawicznie wytworzyć nienawiść do Żydów, często niedawnych przyjaciół i znajomych. Łatwo było Niemcom wmówić, że to przez Żydów przegrali wojnę, że są biedni, i że jak tylko Żydzi znikną, nastąpi szczęśliwość.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)