Rząd zapowiedział, że lekarze będą mieli obowiązek informować o tańszych krajowych zamiennikach leków produkowanych przez koncerny zachodnie. I takie leki też będą refundowane. Bardzo si,ę z tego cieszę, bo mam nieodparte wrażenie, że nas w bambuko robią i aspiryna firmy Bayer jest równie dobra jak polopiryna z Polfy.
Ale może nie jest? Polopiryna, czy aspiryna, to mało ważne, ale jak człowiek bierze antybiotyk, to może chodzić o życie.
Problem w tym, że pauperyzując naukę, sprowadzając ją do marginesu działalności państwa, nie mamy wyroczni, czy dany polski lek jest równie dobry, jak zachodni, czy nie. Zawsze podejrzewamy, że jeżeli już jest jakaś ekspertyza, to jest zrobiona na czyjeś zamówienie (np., tego koncernu farmaceutycznego) i nie mamy do niej zaufania. A często wręcz przeciwnie...
Podobnie sytuacja wygląda z masą innych rzeczy. Nie wiemy, czy szynka, którą jemy jest jadalna, czy woda, którą pijemy jest pijalna, itd.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)