Kilku rzeczy z mojego życia się szczerze wstydzę.
Jedna to moja matura z angielskiego 32 lata temu. Moja ulubiona Nauczycielka spytała swojego ulubionego ucznia (niby mnie), co sądzę o exploracji kosmosu. Wiadomo było, że będę studiował fizykę, więc Nauczycielka raczej spodziewała się, że opowiem coś naukowego. Ja natomiast stwierdziłem, że to tylko wyścig zbrojeń pomiędzy USA i ZSRR.
Po latach widzę, że intuicją i wyobraźnią się nie wykazałem. Na przykład, na Sycylii krowy (na mięso) pasą się swobodnie na dużym terenie bez wracania do zagrody. Każda z krów ma na szyi transmiter GPS, tak że farmer cały czas kontroluje nie tylko ich dokładne położenie przestrzenne, ale także temperaturę ciała (krowy też chorują) i jak często schyla głowę, żeby jeść. W razie czego, przyjeżdża weterynarz i leczy krowę. Dodatkowo, urzędnik z Brukseli (dopłacający ileś tam procent) ma cały czas kontrolę nad tym, czy go nie robi farmer w konia (krowę).
Ciekawy jestem, jakby Nauczycielka zareagowała, jakbym Jej opowiedział, że space exploration jest po to, aby łatwiej było krowy hodować.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)