Umarł wielki nasz reporter Ryszard Kapuścński. Moją pierwszą reakcją na wieść o tym była paskudna myśl, że szczęśliwy, że nie doczekał babrania się w Jego teczkach. Nieładnie tak myśleć, więc nikomu tego nie powiedziałem, ale okazało się, że większość moich Znajomych (a także moja zacna Małżonka!) miała dokładnie takie same przemyślenia. Myślę, że pan Ryszard miał dużo szczęścia, że Jego nazwisko zaczynało się na taką samą literę, jak kilka Bardzo Ważnych Osób, co oznacza, że w IPNie Jego teczka jest w zbyt małej odległości od teczek, których czytać nie ma się prawa. Litera W jest 50 metrów dalej, więc panowie Wielgus, Wołoszański i Wachowski mieli po prostu pecha.
Ale jak już o polityce... Podobno mają być nowe wybory w Warszawie tylko dlatego, że pani Hania spóźniła się o dwa dni z dostarczeniem deklaracji majątkowej Męża. Co ciekawe, sondaże mówią, że ludzie w większości zgadzają się z tym, aby wybory powtórzyć. Czy naprawdę ludzie są tak durni?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)