hebi hebi
48
BLOG

Wódz a za Wodzem - nic!

hebi hebi Polityka Obserwuj notkę 1

Witam,

Młodym dla wyjaśnienia, a straszym dla przypomnienia. Tytuł notki pochodzi z zakończenia piosenki śpiewanej przez "Trzeci Oddech Kaczuchy" w roku 1980. Piosenka ta oficjalnie nazywa się "To ja, Manitou" ale znana jest jako 'Wódz" i dotyczy niesławnego końca Edwarda G.

W żadnym wypadku nie zamierzam porównywać Donalda Tuska do Edwarda G.- postaci dosyć nikczemnej w naszej historii. Ale piosenka ta przypomniała mi się, gdy chciałem napisać dziś swoją debiutancką notkę pod proroczym tytułem "Dlaczego Donald Tusk przegra wybory?". Niestety, (a raczej na szczęście) Donald Tusk uprzedził moje zamiary. A już miałem zakładać Lokalny Komitet na Rzecz Reelekcji Lecha Kaczyńskiego...

Dlaczego Donald Tusk miał niewielkie szanse na wygraną? Zacznę od przyczyny mniej ważnej, ale chyba dość oczywistyej dla każdego. Donald Tusk jest na fali opadającej. Jego główny rywal, czyli Lech Kaczyński jest natomiast jak najbardziej w stabilnej, równej formie. Cały kapitał jaki Donald zdołał zgromadzić przez okres rządów PiS-u stopniał. Co gorsza wszelkie afery ministrów i nieudolności sekretarzy stanu PO mamy świeżo w pamięci, a kto dziś pamięta przewodniczącego Prawa i Sprawiedliwości ściskającego się z Andrzejem Lepperem? Było, minęło. Pamięta się natomiast obietnice wyborcze obecnego premiera, a to o wprowadzeniu euro w 2012 roku, a to o przyjaznym państwie bez biurokracji, o powrocie  Polaków z emigracji etc. Wielkim atutem Donalda Tuska miał być silna i odporna na kryzys gospodarka. Ale to było dawno- w roku 2009. W roku 2010 mamy budżety publiczne przeraźliwie okrojone. To jest fakt, nie wiemy natomiast czy przypadkiem nie będzie gorzej. Prawdopodobnie Donald Tusk wie lepiej...

Ale wrócę do głównej przyczyny, tej tytułowej. Żeby wygrać wybory prezydenckie, trzeba dysponować sztabem ludzi oddanych i chętnych do poświęcenia się dla jednego człowieka. I to bardzo często bez żadnej korzyści w przyszłości. Obiecanki polityków z reguły są mało warte. Ponadto trzeba mieć też armię żołnierzy również oddanych i chętnych. Zacznę od szeregowych żołnierzy. Na karierę w stylu napoleońskiej, raczej nie mogą liczyć. To nie LPR, nie SLD czy obecnie SD. Przykład spacyfikowania "młodych, gniewnych" krakusów nobliwą panią Różą Thun  jest dośc wymowny. Nie ma co liczyć na taką karierę, choćby dlatego, że PO jest partią pięćdziesięciolatków. Ludzi dostatecznie starych, by mieć powody do nielubienia młodych. I dostatecznie młodych, by robić to przez dziesięciolecia.

O klęsce Tuska decyduje jednak brak generałów. Donald Tusk przez całą swą karierę był arcymistrzem w eliminowaniu rywali we własnych szeregach. Równie skutecznycm jak brat Kaczński. Począwszy już od czasów KLD- choć jeszcze nie mieł wówczas takiej siły jak obecnie. Z tym że Jan Krzysztof Bielecki ani Janusz Lewandowski bynajmniej nie mają prawa się skarżyć na Donalda. Bądź co bądź zostali wygnani na bogate synekury w bankach europejskich. Może mniej powiodło się Aleksandrowi Hallowi, ale mieć żonę - ministra nie jest źle w dzisiejszych, ciężkich czasach. W PO Donald nie był już taki wspaniałomyślny. Wykończenie Olechowskiego mieściło się jeszcze w granicach "westernowej" normy, bo rzeczywiście to dość osobliwa postać, a poza tym jak wiadomo starszy głupszemu powinien ustąpić. Ale w wyrzuceniu Macieja Płażyńskiego była już pewna nikczemność, zważywszy że Płażyński nie tylko był bardziej popularny, ale w swoim czasie dał pracę Donaldowi, ratując go być może od śmierci głodowej (oczywiście że przesadzam). Potem bodajże był nieszczęsny Paweł Piskorski. Zapewne słuszność była po stronie Tuska, ale przecież o aferach Piskorskiego wiedział wiele lat wcześniej. No a potem, to już zupełnie nadawno, była Zyta i Jan Maria. Efekt dziś widzimy- drobne naruszenie ducha prawa przez panią Zytę zamienił z powodzniem na aferę hazardową Chlebowskiego. Zwariowanego, ale na swój sposób sympatycznego Rokitę, zamienił na równie zwariowanego, ale za to bardzo mocno niesympatycznego Palikota. Na koniec jeszcze ten konflikt z Grzegorzem Schetyną. Nawet najwierniejszy pies ugyzie, jeśli mu się nadepnie na ogon.

Przestali kochać Donalda dziennikarze. Zniechęciły się łżeelity. I ja. Tusk został sam. A z jednym głosem trudno jest wygrać wybory prezydenckie...

hebi
O mnie hebi

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka