Na początek mały cytat z dnia dzisiejszego: "Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Jacques Rogge powiedział, że śmierć gruzińskiego saneczkarza Nodara Kumaritaszwilego będzie zawsze kłaść się cieniem na igrzyskach w Vancouver, ale powinna być oddzielana od ogólnego sukcesu imprezy." O jakim sukcesie mówi Przewodniczący, tego nie wiem, dla mnie Vancouver jest (było) klapą organizacyjną.
Jeden nieszczęśliwy wypadek można uznać za wypadek ("przy pracy"), ale przecież były i inne, choć na szczęście bez ofiar śmiertelnych. Mam na myśli oczywiście połamane żebra Petry Majdic, ale również upadek przy zjeździe kobiet Dominique Gisin (chodzi mi o tą dodatkową ponadmetrową hopkę w górę już kilka sekund po właściwym upadku- chyba że pomyliłem z Anją Paerson). Wszystkie trzy wypadki kompromitują organizatorów, ponieważ obrażenia zostały odniesione POZA TORAMI przeznaczonymi do rywalizacji. Zabrakło zabezpieczenia tras! Do winy nikt z organizatorów się nie przyznał, choć szybko dokonano prowizorycznych poprawek...
Ogólną bolączką współczesnych olimpiad jest ich gigantomania. Niestety nie ominęło to również olimpiad zimowych, mimo iż mają o wiele mniej konkurencji, a z przyczyn oczywistych połowa z nich odbywać się musi w górskiej dolinie (raczej nie za dużej). Kilkanaście lat temu próbowano organizować kameralne igrzyska w Albertville (1992) i Lillehammer (1994), jednak od pewnego czasu wahadło przechyliło się na drugą stronę i obecnie organizuje sie igrzyska w milionowych metropoliach (Salt Lake City 2002, Turyn 2006 i Vancouver także).Igrzyska muszą (?) trwać dwa tygodnie i efekcie kilka ostatnich dni było po prostu nudnych a spora część zawodników wróciła już do domów. Turniej hokejowy, choć drużyn było niewiele, nadęty został do maksimum- po co były te dziwaczne kwalifikacje do ćwierćfinałów??.
I jeszcze kwestia klimatyczna: ponieważ w Vancouver śnieg jest rzadkością, olimpiadę rozgrywaną w plenerze przeniesiono do Whistler, ponad 100 kilometrów w głąb gór. W rezultacie były właściwie dwie olimpiady! Igrzyska olimpijskie powinny odbywać się na śniegu, tymczasem średnia minimalna temperatura w Vancouver nie spada poniżej zera!! Dla porównania w podobno dość ciepłym Krakowie aż 4 miesiące mają średnią MINIMALNĄ temperaturę ujemną. No ale w Soczi będzie jeszcze gorzej... Co to wspólnego ma z zimą... no chyba tylko pieniądze. Nie rozumiem jednak dlaczego bogatych Rosjan nie stać było na zorganizowanie prawdziwej zimowej olimpiady na Uralu?
Sporo cieni... na pocieszenie trenowani przez Rosjan Polacy wypadli całkiem, całkiem...



Komentarze
Pokaż komentarze