521 obserwujących
825 notek
2900k odsłon
  7388   0

Wilkołaki są na świecie...

historia.org.pl
historia.org.pl

Wszystkie ilustracje zhttp://historia.org.pl/2014/12/16/propaganda-przeciw-polsce-1939-rok/ oraz ZDF

 

[...] W ostatnim podsumowaniu zasugerowałem, że barbarzyństwo, tak jak je rozumiemy, nie jest zwykłą ignorancją, czy nawet pospolitym okrucieństwem. Ma bardziej precyzyjne znaczenie – znaczy wojowniczą wrogość wobec niektórych niezbędnych ludzkich ideałów. Nalegałem na uznanie, że Prusak jest duchowym barbarzyńcą, bo nie jest związany własną przeszłością bardziej niż człowiek ze swoim własnym snem. [...] Upraszczając, jest jak dzieciak, który na koniec tych wszystkich racjonalnych wytłumaczeń i przypomnień o przyjętych ustaleniach nie ma innej odpowiedzi oprócz: ‘Ale ja chcę’.

Gilbert Keith Chesterton[1]

 

Trudność z napisaniem tej notki brała się z ogromu materiału do ogarnięcia. Zgodnie z przewidywaniami narodowego wieszcza Polski doby późnego Wiesława, wczesnego, średniego i dojrzałego Edwarda oraz jego następców z GRU, czyli nieodżałowanego klasyka Edmunda Niziurskiego, ludzkość od czasu do czasu popada w stan tak zwanej „Kołomyi Elementarnej”. Z jakichś powodów zbliżonych do choroby wściekłych krów współczesne kołomyje zaczynają się w Niemczech. One się zaczynają mniej więcej od czasu, kiedy stojące na niebotycznie wysokim poziomie kultury państwa ludów mówiących różnymi odmianami języka niemieckiego zostały, jedno po drugim, podbite (a ich kultury zniszczone) przez nowotworową narośl wyhodowaną na organizmie klasycznej Europy przy znaczącym udziale polskiego tumiwisizmu w najbardziej mrocznych zakamarkach nadbałtyckich zarośli, a więc w Prusach.

To zmutowane bydle nie dość, że zniszczyło całą znaną nam kulturę od Renu po Odrę, każąc kandydatom na Mozartów i van Beethovenów głuchnąć przy akompaniamencie zwierzęcych porykiwań i tłuczenia w prymitywne bębny, to na dodatek zafundowało połowie tej lepszej Europy okupację bolszewicką (bliskość kulturowa bolszewicko-pruska), a teraz chce zaprowadzić jakąś tam własną odmianę nazi-islamu, bo własnych sił przymusu z powodów oczywistych wyprodukować już nie może.

Wlkołaki są na świecie...

Polacy spoglądają na niemiecki Bałtyk

http://historia.org.pl/2014/12/16/propaganda-przeciw-polsce-1939-rok/

Jesli coś mierzi we współczesnym świecie, to nie tyle hipokryzja, ile jej poziom. Żadnego kunsztu, żadnych ozdobników, tylko walą na oślep wsparci milczącym założeniem, że skretyniałe narody i tak łykną. I tylko dlatego przywódczyni Prus najpierw wykorzystując znaną jej słabość krajów południa Europy sprokurowała marsz młodych byczków do obozów szkoleniowych w Prusach, by później zablokować marsz tych prawdziwych uchodźców: starców, kobiet i dzieci, a żeby było śmieszniej nie na swoich, ale na nie swoich granicach, sypiąc groszem, też nie swoim.

Jasne, rzeczywiście, wraz z pierwszą falą „bojców” przybyło też do Europy około 10.000 dzieci w różnym wieku, ale zaginęły. Zaginęły, ponieważ wśród demokratycznych elit Zachodu było zapotrzebowanie na nieletnich niewolników, prostytutki płci obojga oraz na części zamienne dla gnijących, europejskich staruchów. Co nie dziwi, żadna służba ni żaden trybunał za tym „śmieciem ludzkim” się nie ujął, ani nawet jego losem nie zainteresował.

Lista braku zainteresowania losem różnych ludzi i ich spraw jest zresztą długa; dla przykładu nikt nigdy nie zdiagnozował „haskiego wirusa”, który ze skutkiem śmiertelnym nękał i sądzonych i świadków obrony w sprawie zbrodni wojennych popełnionych na obszarze byłej Jugosławii. Gdybyż tak główny świadek obrony zmarł był w sposób nagły, w pokoju hotelowym, tuż przed złożeniem kluczowych dla obrony zeznań w procesie, dajmy na to, Chodorkowskiego... A to natychmiast wytypowalibyśmy sprawcę. Takoż i wytypujmy w tym przypadku, pamiętając, że za rzeź na Bałkanach w największym stopniu odpowiada rząd w Berlinie i jego tajne służby.

Pewien rys „wirusa” daje się również i rozpoznać w Polsce. Otóż rząd pruski zawarł kiedyś kolejne zresztą z historycznej serii tajnych porozumień z bolszewikami w sprawie „ludów zamieszkujących pomiędzy”. W ramach tego porozumienia obiecał bolszewikom i ich prawnym następcom, że „ludom pomiędzy” nigdy nie zostanie dana możliwość podjęcia suwerennej decyzji o uzbrojeniu się bądź zawarcia sojuszu, który mógłby zagrozić układającym się stronom. Tę umowę rząd Prus gwarantował powołując się na swoją pozycję nadzorcy Mitteleuropy z ramienia Waszyngtonu.

Wlkołaki są na świecie...

Polski „bękart” http://historia.org.pl/2014/12/16/propaganda-przeciw-polsce-1939-rok/

I z tej umowy wywiązywał się sumiennie. Każdy polski polityk lub wysoki rangą wojskowy, który usiłował „obejść” Prusy i zawrzeć bezpośrednie polityczne lub wojskowe przymierze z Waszyngtonem kończył zderzając się z oporem materii nieożywionej. Spotkało to Leszka Millera, który cudem uniknął śmierci w takim starciu. Uniknąć tejże śmierci nie udało się jego przyjacielowi (jak mniemam) i gorącemu zwolennikowi bliskich związków z Waszyngtonem Jerzemu Szmajdzińskiemu; podobnie z zabójczą złośliwością rzeczy martwych przegrała walkę cała elita oficerska sił powietrznych, która wykruszyła się do zera w latach 2007-2010, dodając do tego niechętny pomysłom „europejskiej armii” Sztab Generalny oraz wybitnych polityków służących upodmiotowieniu narodu z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele.

Lubię to! Skomentuj93 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale